Kiss for you

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy obserwowanych

informacja
blog zostal przeniesiony na strone wattpada
Tagi: informacja
21.11.2014 o godz. 18:17
Nie będę wiele pisać... Powody są dwa...
Mało osób komentuje, za niedługo szkoła, nie będę miała czasu pisać nowych rozdziałów :c

Tzn, mam sporo już napisanych, bo ponad 60 mam na komputerze, ale te rozdziały się w końcu skończą. Nie usunę bloga, tylko go zawieszę.
Może kiedyś postanowię znów zacząć coś pisać, albo np kończyć to co zaczęłam tu, wtedy was o tym powiadomię tutaj <3

W RAZIE JAKICHKOLWIEK PYTAŃ PISZCIE NA TT : @bieberrauhlx33 lub @loverauhlx
Jeśli nie macie twittera to tutaj w prywatnych <3

Dziękuję za uwagę ♥ kc ♥
Kopia tumblr_mqjlotUABZ1rmpsazo1_500.jpg
Kopia http%3A%2F%2F25.media.tumblr.com%2F7bbad57c728e12d8b4355aaf70a01305%2Ftumblr_mkheuksSyG1s2ehmxo2_500.png
tumblr_mr154jmlG21rxuow6o1_500.png
Kopia BR0Gap9CIAAJXBv.jpg
tumblr_mqxm9dCGrE1s2chx0o1_500.png
18.08.2013 o godz. 17:56
Z samego rana znów wizyta pani Donovan.. Z ta kobieta nie da się wytrzymać.. Mówi i tłumaczy strasznie szybko, patrzy co chwila na ciebie i wzrokiem jak byś zabiła jej matkę a potem jeszcze ma coś do ciebie bo źle zrobiłas zadanie.
-Ughhh ! - Westchnęłam zdenerwowana.
-Co powiedziałaś? -Zapytała z głupim uśmiechem Donovan - powtórz..
-Nic nie mówiłam !
-Ale ja coś słyszałam...
-To się chyba pani przesłyszało ! - Oparlam się o krzesło i skrzyżowałam ręce. - Uszy se umyj - dodalam pod nosem. Kobieta znów na mnie spojrzała morderczym wzrokiem. Już chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała.
-Mogę isc do toalety ? - przerwałam długa ciszę.
-Ummm. Dobrze idź. - Wydusila z niechęcią Donovan. Z szerokim uśmiechem odeszlam od stolika i ruszylam do łazienki. Wracając wpadłam na Justina .
-Co ty taka zdenerwowana ? - Zapytał obejmując mnie.
-Mam dość tej baby.. Znam ja 2 dzień, ona mnie też, a już coś do mnie ma..
-Skarbie spokojnie. Nie denerwuj się.. Jeszcze tylko godzina - spojrzał na zegarek - jak coś jestem w kuchni.. - Teraz już wiedziałam, że ta ostatnią godzinę Justin będzie mnie cały czas obserwował bo z kuchni idealnie widać miejsce gdzie się uczymy.
Zobaczyłam że Donovan nas obserwuje więc tak jak by na złość, odsunęłam się od Justina i namiętnie wpilam się w jego usta co on z lekkim zaskoczeniem odwzajemnił.
-Przepraszam - zagryzlam dolną warge.
-Nie masz za co.. Mnie się podobało - szatyn się zaśmiał..
-Dobra.. Ide.. - Oznajmiłam i wróciłam Karoliny i nauczycielki.
-Co robisz ? - Zapytałam Karoline bo coś zapisywala.
-Rozwiązuje zadanie z chemii.
-aaaahaaa.. A co ja jam zrobić ? - Zapytałam nauczycielkę.
-Lubisz francuski ?
-Skąd taki pomysł ?
-Wiesz z tego co przed chwilą zaprezentowałaś to stwierdzam że z pocałunkiem francuskim nie masz problemu...
-Hahahahaha...
-Dobra.. Weź podręcznik z matematyki i zrób zadanie 21 że str 19 . - Zasugerowała. Ja zrobiłam tak jak kazała i z drobnymi pomylkami po jakimś czasie rozwiazalam zadanie. Cały czas nie mogłam się skupić bo czułam na sobie wzrok swojego chłopaka. Kiedy się odwracalam w jego stronę on rzucał mi seksowne spojrzenie lub oblizał usta po czym słodko ale za razem zadziornie się uśmiechnał.
Donovan w końcu się zebrała i wyszła. Justin przyszedł do salonu, usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie zachęcając mnie abym usiadła obok.
-zaraz - pokrecilam głową i poszłam do kuchni. Nalałam sobie chłodnej wody mineralnej do szklanki i poszłam z nią do salonu. Kiedy tam przyszłam Justin i Karolina coś między sobą szeptali. Kiedy mnie zauważyli od razu przestali.
-O co chodzi ? O czym tak gadacie ? - Zapytałam.
-Nie.. Nic.. - Odparła Karolina.
-ej no ! Nie róbcie sobie jaj.. O co chodzi ? Coś się stało ?
-Niee - pokiwal przecząco głową Justin.
-pić mi się chce.. - Wtracila Karolina. Podniosła się z kanapy i poszła do kuchni. Wykorzystałam sytuację, zajęłam miejsce obok szatyna.
-O czym gadaliscie ? - Zaczęłam
-Skarbie.. Nic takiego..
-Justin ! Mów mi o co chodzi...
-Ale ...
-Nie ma żadnego ale ! Mów o co chodzi ..
-Lepiej będzie jak powie ci to Karolina.. - Chlopak się speszyl trochę.
-No dobra... - Westchnełam i ruszyłam do kuchni do Karoliny.
-Ekhem .. -Odchrząknęłam. Karolina szybko się odwróciła w moja stronę.
-No ?
-O czym gadaliscie ?
-eeee.. No wiesz... - Przerywala - o niczym.
-Karolina ! Nie denerwuj mnie! O co do cholery chodzi ? Justin powiedział, że ty mi powiesz... - Karolina dziwnie spojrzała a potem podeszła do drzwi kuchni. Zmierzyła go wzrokiem i parsknęła do Justina :
-Dzięki ! - I znów spojrzała na mnie..
-No więc ... ?
-Wiesz... Chodzi o to, że... - Przerwała. Obok niej stanął Justin i położył zachęcająco rękę na jej ramieniu. - no więc.. Justin chciał żebym cię namówiła żebyś zatańczyła z nim na scenie... Ale on nie wie jaką jesteś uparta i że ciężko będzie cię przekonać...
-Co ? ! Tańczyć ? Na scenie ? - Parsknęłam śmiechem. - O nieee ..
-Kinga ! Masz talent ! Powinnaś się zgodzić ! Zawsze chciałaś tańczyć.. No więc ja spełniałam marzenie bo śpiewam z Justinem. Teraz twoja kolej ! - Zachęcała mnie. Nagle.zwróciła się do Justina - ale o mnie zapomnij ! Ja nie zatancze...
-O tym że ja zatancze też możesz zapomnieć ... - Odparlam krzyżując ręce. Wyminęłam ich i wróciłam do salonu.
*oczami Karoliny*
-Ughhhh ! - Wkurzyłam się. - przecież ona ma talent ! Musi tańczyć ! Jezuu... Czemu ona jest taka uparta ? ! - Byłam wściekła i nie panując nad sobą uderzyłam ręką w stół. Aż coś chrupnelo.
-Au . - jeknelam. Justin mi się przyglądał.. Złapałam się za rękę bo zaczęła mnie boleć. Zacisnelam zeby z bólu.
-Boli ? - Zapytał cicho Justin. Ja pokiwalam przecząco głową.
- Co to było ? ! Usłyszałam huk.. - Do kuchni wparowala spanikowana Kinga. Spojrzała na moja rękę i powiedziała:
- Co zrobiłas ?
-Nic... - Zacisnelam oczy, w których powoli zbierały mi się łzy i wybieglam do łazienki.
*oczami Kingi*
Karolina wybiegla z kuchni a ja spojrzałam pytająco na Justina.
-Uderzyła ręką w stół, aż coś chrupnelo...- westchnął.
-Kurdeee. Ona zawsze najpierw robi potem myśli.. - Wkurzyłam sie. Wyszłam z kuchni i podeszłam do drzwi łazienki. Cicho w nie zapukalam. Po chwili weszłam do łazienki. Zobaczyłam jak na wannie siedzi Karolina i masuje swoją rękę. Usiadlam obok niej.
-Boli ? - Zapytałam chociaż znałam odpowiedź. - Chcesz lodu ? - Zadalam kolejne pytanie nie czekając na odpowiedź pierwszego pytania. Karolina pokrecila głową więc ja szybko poszłam do kuchni, wyciągnęłam lód z zamrażarki i przyniosłam Karolinie.
- pokaż.. - Chwycilam delikatnie jej obolałą dłoń i przyłożyłam zimny lód. Karolina cicho jęknęła .. Jej ręką zaczynała puchnąć i sinieć, ale po jakimś czasie przykładaniu lodu przestała.
-Kinga muszę ci coś powiedzieć ... - przerwała i spojrzała na mnie poważnie.
-No mów .. co się stało ?
-bo ja ... Już .. Nie jestem no ... Ten.. No dziewicą ... - wtrąciła.. Otworzyłam szeroko oczy.. w ogóle nie kryłam zaskoczenia/
-Co ? ! ale jak to ? ! z kim ? kiedy ? co ? !
-No jak z kim? Z Niallem! No ... I to było wczoraj ... - jej policzki były czerwone jak dwa pomidory. - no i ten ... Justin już wie..
-Co ? ! Czemu ja dowiaduję się jako ostatnia ? ! - wykrzyczałam. Justin to musiał usłyszeć bo wszedł do łazienki.
.no bo ... Ja powiedziałam Justinowi pierwszemu...bo bałam się twojej reakcji... - spojrzała na Justina - tylko prosze ... Nie mówcie nikomu innemu ... Tylko wam powiedziałam...
-No dobra -wzruszyłam ramionami- ja nikomu nie powiem ... a ty Justin ? -spojrzałam na niego
-Co ? No ja też -powiedział jakoś bez przekonania.
-Justin !
-No co ?
-To ważne dla Karoliny więc obiecaj, że nikomu nie powiesz ...
-No przecież mówię, że nikomu nie powiem -oblizał usta. Karolina lekko się uśmiechnęła.
-Nie jesteś zła ? - zapytała
-Nie - uśmiechnęłam się lekko.
-Ahaa .. no to.. ten .. jak .. zgadzasz się ?
-No, ale na co ?
-No żeby tańczyć ? - Karolina znów wróciła do tego tematu.
-Nie ! przecież już mówiłam.
- No, ale czemu ? - Justin spojrzał na mnie z nadzieją w oczach.
-No bo nie ! Justin ! To jest twoje show ! po za tym .. ja bym nawet nie dała rady wyjść na scenę ... a tym bardziej, że swoim kalecznym tańcem wszystko bym popsuła .... -spuściłam głowę w dół
-KINGA!!! Nie denerwuj mnie. - krzyknęła Karolina .
-Nie ! Ja nie dam rady ! - wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju mojego i Justina. Po chwili weszła tam Karolina. Usiadła obok mnie na łożku.
-Jesteś niemożliwa... Kinga... Ja chce dla ciebie jak najlepiej... Ja spelniam swoje marzenia.... Chce zebys ty tez spelniala swoje!
-słuchaj .. ja wiem.. ale zrozum, że do szczęścia nie potrzebuję niczego więcej.. na prawdę, to że tu jestem to już jest coś i to mi wystarczy.. Na prawdę.. te występy nie są mi potrzebne.. co prawda.. chciałabym tańczyć, ale bez przesady .. nie na scenie, z Justinem .. po prostu nie .. bo ja się boję występować i wgl. lubię tańczyć, ale dla siebie ..
-Kinga.! ... Jeżeli to coś zmieni to wystapie z toba....ale tylko spróbuj! Proszę ! Jeden koncert ! Dla mnie? - spojrzała na mnie oczkami szczeniaka.
-Karolina ... ja nie wiem .... na prawdę ... boję się ... a jeszcze jak pomyślę, że tyle ludzi będzie na mnie patrzeć to mnie dreszcze przechodzą
-to nie takie straszne uwierz ! No i będę z tobą..
-no... ale jakim cudem będziesz ze mną skoro przecież ty też występujesz ? co .. nalatasz, nabiegasz się na scenie podczas tańczenia, potem zejdziesz, zaśpiewasz i znów wejdziesz ? -parsknęłam śmiechem
-tak ! To jak .. Zgadzasz sie ?
-no nie wiem... -westchnęłam. nagle do pokoju wszedł Justin
-przeszkadzam ? - zapytał
-eeee ... nie .. -zaprzeczyłam. wszystko byle tylko zmienić temat występu.
-co jest ? -zapytałam szatyna. Chłopak spojrzał mi w oczy i zapytał:
-Zgadzasz się?
-huh .. to mi chyba nie da spokoju ... mogę się zastanowić ?
-eeeeee -Justin przeczesał włosy- nie za bardzo bo za pół godziny musimy być na próbie .. z tobą lub bez..
-kurcze no... boję się ... strasznie ...
-zgadza się. - wtrąciła Karolina i spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem - i to mnie tu się dziękuje Justin! - pokazała mu język
-Taaak ! To super ! teraz będziesz występować razem ze mną -uśmiechnął się szeroko Justin. Ja nie chciałam sprawić im przykrości więc tylko potakiwałam.
-chyba na to wygląda -uśmiechnęłam się
-Dobra dziewczyny .. czekają na nas.. -wszyscy wyszliśmy z pokoju i wyszliśmy przed hotel.. po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu tam gdzie miała się odbyć cała próba.
- do tej pory byłam tutaj tylko popatrzeć... a teraz ludzie będą patrzeć na mnie ... -westchnęłam na co Karolina i Justin się uśmiechnęli.
-hahaha dasz radę - Karolina się zaśmiała. weszliśmy do budynku i mieliśmy się przebrać w stroje.
-ym... Ktoś mi będzie musiał pomóc się ubrać.... No wiecie ręka.... Jeszcze boli .. - westchnęła moja siostra.
-Ja mogę ! -krzyknął ze śmiechem Justin.
-eeej ! to moja siostra ! -wrzasnęłam
-Przecież wiem.. żartowałem ... -zaśmiał się i delikatnie mnie pocałował.
-dobra .. ja ci pomogę .. no chyba że nie chcesz ... - zaproponowałam Karolinie.
-Justin jeszcze dzisiaj zarobisz w policzek z otwartej od Kingi -zaśmiałam się dziewczyna - nie nie chcę was , bo wy musicie iść do tamtej garderoby się przebrać bo zaraz będzie próba do BAAB a wy obydwaj występujecie! - Niespodziewanie od tyłu do Karoliny podszedł Niall i ją przytulił.
-okej, okej .... Cześć Niall -wyszczerzyłam się i pomachałam chłopakowi - twój pomocnik się chyba znalazł -zaśmiałam się
-a o co chodzi ?
-Karolina ma mały problem i nie może sama się przebrać, a mojej i Kingi pomocy nie chce więc w samą porę się zjawiłeś -uśmiechnął się Justin- to my pójdziemy tam -wskazał na drzwi mojej i jego garderoby- a wy tam -dodał i wskazał na garderobę Karoliny.
-Justin tylko wiesz Kinga musi się skoncentrować więc żadnych wygibasów w tej garderobie ! - Karolina puściła mu oczko.
-hahahahahahaha ... a może właśnie tego mi potrzeba ? ! -zaśmiałam się głośno. złapałam szatyna za rękę i wciągnęłam do garderoby. szybko się przebraliśmy. Kiedy wyszliśmy Karolina i Niall jeszcze nie wyszli więc nie czekając na nich poszliśmy na próbę. Ja miałam kurs przyśpieszony.. w godzinę musiałam nauczyć się, zapamiętać i ogółem opanować układy.. nie było łatwo, ale miałam dobrych nauczycieli.. W końcu zjawiła się Karolina z Niallem.
-a wy co tak długo ? ja już ogarnęłam połowę układu do BAAB ..
-to tylko 15 minut było ! - bronił się Niall
-taa.. ja już wiem co tam się działo .. -zaśmiałam się a Niall lekko się zarumienił.
- oj cicho tam! - Karolina spojrzała na Justina który gadał właśnie z Alfredo i był bez koszulki - Ubierz się ! -krzyknęła- Dzisiaj jestem w humorze żeby mu dokuczać- dodałam i uniosłam brew. wspięła się na palce i pocałowała Nialla namiętnie
- zobaczymy się później na próbie 1D .
-Eee... Skarbie, nie wiem czy pamiętasz.. ale dziś wyjeżdrzam .. nie będzie próby ...
-O jezu .. - Karolina złapała się z głowę.. - zapomniałam, że to już dziś.
-Przyjechałem się pożegnać. - westchnął smutny. Karolina mocno przytuliła blodnyna tak jak by nie chciała go nigdy już puścić.
-Będę tęsknić - westchnęła przez łzy. Do mnie podszedł Justin i oboje przyglądaliśmy sie jak oni sie żegnają.
-Ja też będę - odpowiedział Niall i jeszcze mocniej przyciągnął do siebie Karolinę. -Kocham cię.. pamiętaj żeby dzwonić.
-No przecież ! ale ty tez masz dzwonić ..
-Będę.. obiecuję .
-Ja też .. - znów namiętnie się pocałowali.. to był ich ostatni pocałunek na dość długi czas więc musiał być wyjątkowy .. aż zrobiłam zdjęcie bez ich wiedzy.. Za nim się od siebie odsunęli ja schowałam telefon.
-No to na razie - podszedł do mnie uściskał po przyjacielsku .
-No trzymaj się - uśmiechnęłam się . Pożegnał się jeszcze z innymi i dopiero potem wyszedł z budynku.. Karolina już zdążyła się trochę pozbierać..
-Spokojnie - pocieszyłam ją .
-Jest okej - uśmiechnęła się . - tańczymy ?
-Taak, jasne ..
*oczami Karoliny*
dołączyłyśmy do grupy. W BAAB strój do tańca był skromny. W tym tańcu były same dziewczyny więc miałyśmy na sobie staniki sportowe,krótkie spodenki z flagą Kanady i do tego jeansową kamizelkę.Niestety mieliśmy problemy techniczne więc mieliśmy 10 minut przerwy.Kinga poszła usiąść obok Justina a ja wpadłam na pomysł.
-Justin..ym.. Zrobiłbyś coś dla mnie ? - zapytałam siadadjąc obok niego.
-zależy co to takiego jest ? -zaśmiał się cicho.
-wiesz... Ja i Kinga jesteśmy Beliebers i wgl i wiemy jak one bardzo cię kochają itd.więc może ja ty i Kinga byśmy zrobili livestream albo poodpowiadali na ich tweety ... - zrobiło mi się głupio ,zaczerwieniłam się - ymm ... Sorki że cię namawiam ..
-nie za bardzo rozumiem ....
-zrobisz livestream? -spojrzałam na niego poważnym wzrokiem. Rzuciłam mój telefon w strone Kingii. Widniały tam tweety od Belieberek które wprost o to błagały- wiem że to głupie że tak nalegam... Ale proszę ..
-Justin... to dobry pomysł.. - wtrąciła Kinga.
-no wiecie, raczej nie ma problemu... dziś nie ma koncertu, cały wieczór jest wolny więc czemu nie ? -uśmiechnął sie szeroko. - to dla mnie przyjemność .. Miło, że sie tak troszczycie o moich fanów .. - uśmiechnął się słodko i objął nas.
-dzięki- Allison nas poinformowała że próba się zaczyna więc wróciliśmy na parkiet.
*oczami Kingi*
Po kilku wyczerpujących godzinach prób wróciliśmy do hotelu
-no to jak... gotowa ? - Zapytał Justin kiedy weszliśmy do naszego pokoju.
-ale na co ?
-Jutro twój 1 wytęp.. -uśmiechnął się. Na samą myśl, serce zaczęło mi szybciej bić.
-taaak .. jasne .. to znaczy... chyba nie mam wyjścia -uśmiechnęłam się nieśmiało.
-nie martw się będziesz niesamowita -złożył na moich ustach gorący pocałunek. Jednym szybkim ruchem zdjął mój sportowy stanik więc został mi tylko mój normalny. - Te spodenki cię nie cisną? -oblizał usta i uśmiechnął się szelmawsko.
-troszeczkę... masz może na to jakiś sposób ? - uśmiechnęłam się i zagryzłam dolną wargę. patrząc mi w oczy powoli odpiął moje spodenki, drugą ręką zjechał z mojego policzka na moje pośladki i przyciągnął mnie bliżej do siebie.
-lepiej? -zapytał, w jego oczach paliły się płomyczki.
-idealnie - zanów zagryzłam dolną wargę i szybkim ruchem ściągnęłam jego białą koszulkę. uśmiechnęłam się po czym musnęłam swoimi wargami usta Justina. ścisnął moje pośladki powodując u mnie cichy jęk przy czym odtworzyłam buzie co on wykorzystał i wśliznął się swoim językiem do moich ust.
-Kocham Cię - wyszeptał. Wziął mnie na ręcę i zaniósł na łóżko. Szatyn naparł na mnie swoim ciałem.
-ja ciebie też - przerwałam na krótką chwilę nasz pocałunek. Justin zaczął jeździć swoimi ciepłymi dłońmi po całym moim ciele, w końcu ze swoimi ustami zszedł na moją szyję i zaczął ssać moją skórę co doprowadzało mnie do szaleństwa ...
-Justin .... ? -przerwałam
-Mhhhm ? -zapytał nie przerywając składania pocałunków na mojej szyi
-nie możemy.. nie teraz -szatyn zaskoczony odsunął się ode mnie
-ale dlaczego ? Jesteśmy chyba dorośli prawda ?
-No tak, ale znając ciebie to pewnie nie masz zabezpieczeń, ja też nie mam.. po za tym obiecałeś zrobić livestreama..
-no tak .. -zawiedziony opadł na poduszkę obok, położył mi rękę na policzku i patrzył mi w oczy- myślałem że inaczej dzisiaj zareagujesz na to wiadomość o Niallu i Karolinie -powiedział i kciukiem jeździł mi po dolnej wardze.
-a jak miałam zareagować ? -byłam zdziwiona bo moim zdaniem zaregowałam normalnie.
-tak... Spokojnie zareagowałaś.. Ona mi to powiedziała o tym wcześnie rano, za nim wstałaś, a potem cały dzień się stresowała - pocałował mnie - no to chodź idziemy -podniósł się.
-Ona jak zawsze przeżywa.. jest dorosła .. co miałam się na nią wydrzeć jak na małe dziecko ? przecież skończyła 18 lat, może robić co jej się podoba ... -wtrąciłam i ruszyłam za szatynem.
-Ejj ! - spojrzał na mnie
-No co ?
-w samym staniku i majtkach pójdziesz? No wiesz mi to tam nie przeszkadza ale tam są Alfredo i Scooter -mrugnął- mogę ja ci dzisiaj wybrac ubrania ? - zasugerował.
-a no tak ... -złapałam się za głowę - skoro chcesz... no to wybieraj .. tylko mam wyglądać normalnie ! -zaśmiałam się
-spokojnie.. będziesz wyglądać pięknie.. -uśmiechnął się i podszedł do szafki i zaczął szukać .Po 5 minutach ubrania które były schludnie pukładane Justin rozwalił.
-oooo ! Mam ! - wyciągnął różowo-czarną sukienkę bez ramionczek- załóż tą - wyzunął rękę z sukienką w moją stronę.
-Justin... czy ty się dobrze czujesz ... ona mi jest do połowy uda ! nie idę na jakąś imprezę tylko do pokoju obok !
-noo doobraaa... A to co ? -wyciągnął z szafki białą bluzkę z napisem 'I Love Bieber'. Spojrzał na napis i spojrzał na mnie- awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww hahahahahaha - ja się zaczewieniłam
-eeee ... a to nie wiem skąd .... to ... no ten ... -zaczęłam się robić czerwona- ohh ! no przecież jestem Belieber ! chyba mam prawo do takich koszulek ! -zaśmiałam się i wyrwałam mu ją z rąk. Porządnie złożyłam i z powrotem schowałam do szafy- to jak ... nadal ty wybierasz mi ciuchy czy sama moge? -uśmiechnęłam się. Justin chwile się zastanowił ..
-Wiem ! - niemal krzyknął. Podszedł do półki z moimi ciuchami. Wyciągnął dla mnie moje ciemno-niebieskie rurki i mi je podał.
-W samych spodniach mam iść ? - zaśmiałam się.
-Nie .. poczekaj chwilkę .. - teraz podszedł do swojej półki i zaczął w niej grzebać. Po chwili wyciągnął z niej jego koszulę koszulę w kratę.. - Masz jeszcze to - uśmiechnął się i mi ja podał. Odwzajemniłam uśmiech i szybko się ubrałam w to co wybrał mi szatyn.
-Nie jest tak źle - zaśmiałam się patrząc na swoje odbicie w lustrze.
-No bo ja wybierałem - wtrącił szatyn i pocałował mnie w policzek. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do salonu. Przynieśliśmy laptopa i powoli przygotowaliśmy się do livestreama.. Wcześniej jeszcze Justin powiadomił o tym swoich fanów więc było już ich ponad 30 tysięcy, a liczba ciągle rosła. w końcu byliśmy na żywo...





Dziękuję za komentowanie *sarkazm*
tumblr_mjvyqx5nsO1rgqasko1_500.png
486682_474478452620311_1044276007_n.jpg
tumblr_mp2qohNGKK1sut4juo1_500.jpg
BKrDceCCQAE9W3d.jpg
BQezM4iCYAA1Zmp.jpg
Tagi: Rozdział 31
16.08.2013 o godz. 14:36
Czas wrócić do rzeczywistości.
Dziś z samego rana czyli o godzinie 7 miałam pobudkę. Scooter dobijał się do drzwi pokoju mojego i Justina tak głośno że nie dało się tego ignorować.
-Co się stało ? ! - Krzyknęłam.
-wstawaj !
-Ale po co ? !
-Dzwoń do Karoliny i sama się ubierają bo zaraz macie obie lekcje. - Scooter wysunął głowę zza drzwi. Ja gwałtownie się podniosłam i zrobiłam wielkie oczy.
-Zapomniałam ! -Złapałam się za głowę. - Ughhh.. - Siegnelam po telefon i wybrałam numer Karoliny.
-Haloooo ? - Uslyszalam jej zaspany głos w słuchawce.
-Karolina, wstawaj, budź Nialla ubierają się, weź książki i przyjeżdżaj tutaj bo za godzinę będzie nauczyciel !
-Co ? ! - Była zaskoczona.
-Ja o tym kompletnie zapomniałam.. Dobra, nie gadaj tylko jeszcze przed 8 musisz tu być.. - Mówiąc to szłam do łazienki.
-Okej, okej. Do zobaczenia. Pa - rozłączyła się. Zawiązałam włosy w koka i wzięłam szybki prysznic. Później starannie umyłam zęby, pomalowałam się, wyprostowalam włosy i spryskałam ciało czekoladowym perfumem. Kręciłam się po pokoju szukając ładowarki do telefonu.
-Mmmmmmm.. Co tak ładnie pachnie - Justin zaciągnął nosem powietrze wtedy kiedy ja stalam obok niego..
-Ale jak ?
-No... Tak ładnie.. - Odparł szatyn z zamkniętymi oczami i jeszcze raz wciągnął powietrze - czekolada ! - Wtrącił.
-Aaaaaahaaaa... No to chyba ja - zasmialam się. Chlopak złapał mnie w pasie i jednym ruchem sprawił że lezalam na nim.
-Czemu już nie śpisz ? - Zapytałam
-już dawno nie śpię. Scooter się dobijał chyba z 15 minut do tych drzwi - zaśmiał się
-No... - Przytaknelam - dobra... Puść mnie bo za... - Spojrzalam na zegarek - za 10 minut przyjdzie ten cały nauczyciel, a ja nawet książek nie wypakowalam.. No i Karoliny jeszcze nie ma...
-Musisz isc ?
-No tak ! Ale przecież bede w pokoju obok - zasmialam się i pocałowałam szatyna w policzek. Justin wypuścił mnie z uścisku i bez problemu podniosłam się z niego. Poszłam do walizki. Wyciągnęłam jakieś podręczniki, długopisy i zeszyt. Po chwili w drzwiach.pokoju pojawiła się Karolina.
-Oooo.. Widzę że Justin jeszcze śpi - spojrzała na chłopaka który właśnie leżał na łóżku przykryty do pasa kremowa kołdrą.
-Wcale nie śpię ! - Oburzyl się.
-Dobra, dobra - zasmiala się Karolina.
-Gdzie Niall ? - Zapytałam.
-Gada z Alfredo - Uśmiechnęła się.
-Ahaaa - odwzajemnilam Uśmiech.
W tym samym czasie kiedy weszłyśmy do salonu do drzwi zapukał nauczyciel... A właściwie nauczycielka.. Pani Donovan.
-Dzień dobry - razem z Karolina powitałam ją z uśmiechem.
-Dzień dobry - wydukala - ty pewnie jesteś Karolina - spojrzała na moją siostrę. Ona w odpowiedzi pokiwala głową. - A ty Kinga.. - Teraz spojrzała na mnie.
-Tak - odpowiedziałam stanowczo. Kobieta przedstawiła się nam, a zaraz po tym kazała siadać do książek. Normalnie zaczęliśmy lekcje. Co prawda nie było tablicy i tego wszystkiego, ale i tak jakoś dało się to ogarnąć. Po prawie 3 nieprzerwanych godzinach nauki w końcu mała przerwa. Ja poszłam coś zjeść bo od kiedy wstałam to nic nie jadlam.
Stalam w kuchni, opierałam sie o blat kuchenny a w lewej ręce trzymalam miskę z płatkami czekoladowymi..
-Jak idzie nauka ? - Zapytał zasypany Justin jak wszedł do kuchni.
-Chyba dobrze - odpowiedziałam przełykając płatki.
-To dobrze - szatyn do mnie mrugnął a po chwili oblizał usta.
-Przestan ! -wtracilam. Szatyn rzucił mi seksowne spojrzenie i jeszcze raz oblizał usta przesuwając mnie do siebie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy kiedy ta chwilę przerwało głośne i surowe odchrzakniecie Donovan. Odwróciłam wzrok od Justina i skończyłam jeść płatki. Odłożyłam pusta miskę i wróciłam do Karoliny i Donovan. Przede mną kolejne kilka godzin nauki...
Wybiła 14. Donovan powoli zaczęła sie zbierać. Oczywiście najpierw zadała nam coś dodatkowego na jutro.. Pożegnaliśmy ją z lekkim uśmiechem.
Poszłam do kuchni razem z Karoliną. Myślałyśmy, że właśnie tam będą chłopcy. Jednak nie .. Spojrzałyśmy po sobie ze znakiem zapytania, a potem ruszyłam w stronę mojego i Justina pokoju, łazienki, salonu, przedpokoju i wszystkiego innego .. Nigdzie ich nie było.
-Może pojechali do Nialla?
-Nie wiem ... zadzwoń - zaproponowałam. Karolina wyciągnęła telefon i pośpisznie wybrała numer swojego chłopaka.
-Nie odbiera - wtrąciła po chwili.. - Ty zadzwoń do Justina ... - spojrzała na mnie ..
-Nie da rady ... - westchnęłam.
-Co ? Czemu ?
-Mój kochany chłopak nie zabrał telefonu - podniosłam IPhona Justina z ławy i pomachałam siostrze przed oczami.
-Hahaha .. Mąrdze - Karolina się zaśmiała ja tylko pokiwałam głową ..
-No nic ... poszli gdzieś może coś zalatwić.. nie mam pojęcia.. dajmy spokój i chodźmy ... - przerwałam.
-Gdzie chodźmy ?
-No nie wiem .. Może... pokręcimy się po mieście ?
-No nie wiem . nie chce mi się .. - westchnęła Karolina.
-Tak właściwie to mnie też. - spojrzałam przez okno.. - Karolina.. a może pójdziemy do tancerzy Justina . Pogadamy z nimi - wpadłam na ten pomysł kiedy zobaczyła busa w którym oni aktualnie przebywali..
-Możemy - uśmiechnęła się szeroko. W tym czasie przyszedł Scooter.
-Scooter .... gdzie jest Justin i Niall ? - zapytałam.
-Nie wiem ... powinni być tutaj - rozejrzał się w okół ..
-A widzisz ich gdzieś tutaj ? - Karolina się zaśmiała.
-No nie.. dzwoniliście do nich ?
-No tak ... Niall nie odbiera.
-A Justin ? - w odpowiedzi nic nie powiedziałam tylko pokazałam na telefon który leżał na ławie..
-Aaaahaa - odpowiedział i westchnął. - to ja nie wiem ..
-Okej.. my idziemy.
-Dobra .. narazie - wyszłyśmy na hol i ruszyłyśmy w stronę windy. Zjechaliśmy na parter i tylnim wejściem udaliśmy się na zewnątrz a potem do busa. Kiedy weszłyśmy oni robili sobie taką małą próbę i czwiczyli układ.. Nie zauważyli nas więc w ciszy się im przyglądaliśmy.. Kiedy skończyli zaczęłyśmy bić brawa. Oni zaskoczeni odwrócili się w naszą stronę, a po chwili sią zaśmiali i lekko ukłonili..
-Hahaha .. Fajny macie ten układ - wtrąciła Karolina.
-Eeee. dzięki .. - podeszliśmy bliżej nich i coś tam zaczęliśmy gadać.. Po jakimś czasie ktoś rzucił ..
-Ejjj . może was czegoś nuczymy ? Co wy na to ?
-Wieeesz .... - przeciągnęłam .
-Kinga interesuje się teńcem ! Lubi tańczyć więc może ją czegoś nauczycie ! - wtrąciła Karolina. Rzuciałam jej groźne spojrzenie..
-To super ! Chodź, wstawaj ! - pociągnęli mnie za ręce .. - Dawaj ... Lewa noga przed siebie, a równo z nią falującym ruchem idzie prawa ręka .. - zaczął tłumaczyć i powoli pokazywać ruchy jeden z tancerzy. Powoli mi to jakoś wychodziło. Karolina mi się tylko przyglądała i coś czasem szeptała z innymi. Z każdym ruchem jak to mówili ' szło mi coraz lepiej' .
-No to umiesz już wszystko .. To znaczy większość układu.. Zatańczysz z nami ? - spojrzała na mnie jedna z tancerek i się uśmiechnęła.. Ja niepewnie odpowiedziałam :
-Ymm.. no jasne !
-No to zaczynamy ! - właczyła muzyką, ja stałam trochę z tyłu, ale nie całkiem.. - 5, 6, 7, 8 ! - zaczeliśmy tańczyć.. Bałam się, że coś pomylę... Potknę się o własne nogi, albo co najgorsza coś rozwalę.. Jednak nie było tak strasznie.. Pomyliłam się chyba ze 2 razy, ale to naszczęście były takie małe pomyłki ..
-Poszło ci świetnie ! - usłyszałam za sobą głos Justina i oklaski.. Odwróciłam się na pięcie a za sobą zobaczyłam Nialla i Justina klaskających..
-Widziałeś to ? ! - spanikowałam, a zerce zaczęło mi szybciej bić ...
-No tak.. Byłaś świetna skarbie ! - podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek. Ja czułam jak się rumienię.. Gładził mnie swoją dłonią po moim prawym policzku.. Lekko się zaśmiałam.
-Z czego się śmiejesz ? - zapytał szatyn.
-Przypomniało mi się ... jak zemdlałam.. Hahaha- zaczęłam się śmiać, a on razem ze mną.
-Tak... to było dobre.. Szkoda, że teraz nie mdlejesz ... - westchnął.. - chyba już ci się nie podobam tak jak kiedyś ...
-Nie ! Justin zwariowałeś ? ! Podobasz mi się z dnia na dzień coraz bardziej.. o ile to jeszcze mozliwe..
-To czemu nie mdlejesz ?
-Nie wiem .. może dlatego, że jestem już trochę przyzwyczajona do twojego towarzystwa.. Ale czasem mam takie momenty, że na twój widok mam ciarki- szepnęłam mu na ucho..
-Wiesz co dziś za dzień ? - uśmiechnął się zadziornie .
-Ponieeeedziałek ?
-Nie ... to znaczy tak.. ale dziś jest 3 rocznica naszego pierwszego spotkania .. 6 listopad .. - uśmiechnął się szeroko .. Zaumrowało mnie bo kompletnie zapomniałam...
-Zapomniałam ... Przepraszam Justin.. Ja.. - przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
-Nie szkodzi skarbie... Mam dla ciebie małą niespodziankę - szatyn pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy z busu prosto do czarnej limuzyny.
-Gdzie jedziemy ?
-Zobaczysz - uśmiechnął się i ruszyliśmy.
*oczami Karoliny*
Kinga z Justinem poszli.. Ja z Niallem jeszcze chwile siedzieliśmy z tancerzami, ale potem się zabraliśmy do hotelu chłopaka. O dziwo chłopaków z jego zespołu nie było więc byliśmy sami... Początkowo oglądaliśmy film.. Potem Niall poszedł do łazienki wykąpać się, a ja do pokoju. Kiedy blondyn wszedł do pokoju ja stałam w samym staniku i ubierałam koszlukę do spania.. Niall podszedł do mnie przyciągając mnie do siebie, przez co przylegałam do niego całym ciałem. Oplatając ręce na jego szyji, przyciągnęłam go bliżej do siebie - jeśli to było możliwe
Naparł swoim ciałem bardziej na mnie, chwytając w dłonie moje biodra i je ściskając. Jęknęłam, nie przerywając pocałunku, mierzwiąc palcami jego włosy. Zjeżdżając dłonią po moich plecach, przytrzymał ją tam chwilę, po czym przesuwając je na moje pośladki. Ścisnął je, sprawiając, że gwałtownie złapałam powietrze, co dało mu dostęp do mojej buzi, na który czekał. Wślizgując się do moich ust, nasze języki zaczęły toczyć walkę. Jęknęłam, ciągnąc go za włosy.
Jeszcze mocniej na mnie naparł, pewnie ściskając mój tyłek. Oderwał się ode mnie tylko na sekundę, po czym przechylił głowę i jeszcze raz złączył nasze usta, ponownie dołączając swój język. Adrenalina wystrzeliła w moich żyłach. Wsadziłam ręce pod jego koszulkę po czym ją ściągnełam. Podniósł mnie, przez co oplotłam go nogami w biodrach. Blondyn całował moją szyję doprowadzając mnie do jeszcze większego podniecenia.
Z moich ust wydobywłay się ciche jęki, przez co wbijałam paznokcie w jego plecy. Moja dolna część ciała pulsowała od seksulnego napięcia. Musiałam szybko coś z tym zrobić, więc zjechałam dłońmi po plecach szatyna i delikatnie zsunełam jego spodenki. Niall powoli podchodził do łóżka a już po chwili leżał napierając swoim ciałem na moje.
Delikatnie podniósł mnie żeby móc ściągnąć stanik. Spojrzał na mnie ze znakiem zapytania w oczach bo z tyłu nie było odpięcia. Cicho się zaśmiałam. Złapałam go za kark i wyszeptałam mu do ucha:
-zapięcie jest z przodu
Blondyn jeździł ręką po moim udzie, brzuchu aż w koncu doszedł do piersi. Jednym szybkim ruchem odpiął stanik i rzucił go gdzieś na bok. Ściskał, masował, całował moje atuty, przez co zaczełam jęczeć. Zagryzłam dolną wargę, kiedy jego dłoń zaczeła zsuwać moje majtki. Kiedy się już ich pozbył spojrzał na mnie i powiedział:
-jesteś tego pewna ? - Złapałam dłońmi jego twarz i musnełam jego wargi
-nigdy nie byłam tak pewna, jak teraz - powiedziałam na co chłopak ponownie złączył nasze usta. Na chwilę się oderwał wyciągając paczkę prezerwatyw ze spodni i rozrywając opakowanie zębami nałożył na siebie gumkę.
- Niall - wyszeptałam na co spojrzał na mnie
- słucham skarbie? - powiedział i zbliżył się do mnie twarzą
- kocham Cię -wyszeptałam na co on odpowiedział mi w usta "ja Ciebie też"
Nasze usta ponownie złączyły się w namiętnym pocałunku. nie odrywając się od moich ust, jedną ręką rozchylił moją nogę i jeszcze bardziej przyległ do mnie ciałem. Po chwili wszedł we mnie, delikatnym ruchem. Głośno jęknełam, wyginając się w łuk. Poczułam jak przez moje ciało przeszedł paraliż ale po chwili znikł. Niall na początku poruszał się delikatnie, jakby bał się że sprawia mi ból. Całował mnie po szyi a jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze. Z moich ust wydobywały się jęki, których nie byłam w stanie opanować. Czułam, że jeszcze chwila a eksploduję.
pokój był przepełniony naszymy nie równymi oddechami, dyszeniami i jękami. Wchodził coraz głębiej i gwałtowniej.
-Niall! - krzyknełam jego imię bo czułam że już blisko i zaraz dojdę. Wbijałam paznokcie w jego skórę z rozkoszy.
Po dwóch mocnych pchnięciach chłopaka, krzyknełam tak głośno, że chyba było mnie słychać na ulicy.
Po chwili blondyn wyszedł ze mnie i opadł obok mnie. Podniosłam się i przykryłam nas kocem.
Położyłam się na jego torsie. Chłopak objął mnie i powiedział
-nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cię kocham. - Podniosłam głowę żeby móc na niego spojrzeć i odpowiedziałam
-ja Ciebie też Niall - i ponownie położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Leżeliśmy tak w ciszy przez jakieś 10 minut. Podniosłam się do pozycji siedzącej i owinełam prześcieradłem.
- gdzie idziesz? - zapytał uważnie mi się przyglądając
- ubrać się - odpowiedziałam i wstałam z łóżka
- nie musisz się ubierać, nago wyglądasz lepiej- powiedział i uśmiechnął się szelmowsko
Rzuciłam mu tylko delitatny uśmiech i poszłam z ubraniami do łazienki. Ubrałam na siebie czystą bieliznę i ciuchy do spania.. Kiedy wrócilam Niall leżał na łóżku w bokserkach.. Położyłam się obok niego, przykryłam kołdrą i powiedziałam :
-Dobranoc.
-Dobranoc ślicznotko - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
*Oczami Kingi*
Jak się okazało pojechaliśmy do jakiejś restauracji na romantyczną kolację, którą Justin przygotował z okazji tego dnia. W środku kolazji szatyn wstał od stołu i podszedł do mnie szepcząc do ucha :
-Mam coś dla ciebie... Zamknij oczy -zrobiłam tak jak mi kazał i zamknęłam oczy. Poszułam jak przeżuca moje włosy na moje lewe ramię. Po chwili po mojej szyi przeszedł dreszcz, ponieważ poczułam chłód jakiegoś łańcuszka.
-Już - szatyn powiedział trochę głośniej. Otworzyłam oczy i spojrzałam na naszyjnik. Widniał na nim napis 'Love'. Przejechałam palcami po literach a w oczach zebrały mi się łzy .. Wstałam i teraz byłan twarzą w twarz z szatynem.. Uśmiechnęłam się, spojrzałam na łańcuszek jeszcze raz i powiedziałam :
-Dziękuję Justin ... Jest wyjątkowy - uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech, a po chwili wpił się w moje usta. Nagle w tle zaczęła lecieć muzyka a światła zgasły.. Leciała jakaś wolna piosenka, na nas padło lekkie światło.. Przerwałam na chwilę pocałunek, rozejrzałam się w okół i się zaśmiałam się .
-Długo to planowałeś ?
-No.. z tydzień może ? - zaśmiał się i dał mi buziaka w usta. Szatyn złapał mnie w talii przyciągając do siebie, ja zarzuciłam swoje ręcę na jego szyję i w rytm muzyki powoli zaczęliśmy się poruszać. Justin i ja patrzeliśmy sobie nie przerwanie w oczy.. Po jakimś czasie oparłam swoją głowę na jego ramieniu.
Kiedy piosenka się skończyła szatyn spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę mówiąc :
-Chodźmy bo się spóźnimy - prawie krzyknął i z radością wyciągnął mnie z tej restauracji .. Znów wsiedliśmy do limuzyny. Podjechaliśmy pod wierzę Eiffla. Zachwycona tym pięknym widokiem nic się nie odzywałam.. Wyszliśmy z auta i po jakiś 15 minutach byliśmy na szczycie budowli.. Podeszłam do barierek i podziwiałam piękne niebo pełne gwiazd i księżyc w pełni. Justin podszedł do mnie, złożył kilka pocałunków na mojej szyi i objął mocno w talii.
-Kocham Cię - wyszeptał.
-Ja ciebie też Justin - spojrzałam na niego i po chwili złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Zaczęło się robić zimno, na moich rękach pojawiła się gęsia skórka co Justin zauważył i szybko zareagował. Ściągnął swoją bluzę i zarzucił ją na moje ramiona. Złapał mnie za rękę i powiedział :
-Wracajmy ... robi się zimno .. - tak jak powiedział, wróciliśmy do hotelu. Oczywiście tam paparazzi. Justin chwycił mnie mocno za rękę i jak najszybciej przeszliśmy przez tłum prosto do hotelu. Wjechaliśmy windą na nasze piętro i wróciliśmy do pokoju.. Tam w salonie wszyscy w ciszy siedzieli i oglądali jakiś horror.. Bez słowa poszliśmy do pokoju. Wzięłam ciuchy do przebrania się i ruszyłam w stronę łazienki. Justin chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do siebie :
-Idziesz się kąpać ?
-No taaak .. - uśmiechnęłam się.
-A wiesz, że trzeba oszczędzać wodę ?
-I co w ziawku z tym ? to znaczy, że mam się nie wykąpać, albo cociaż zębów umyć ? !
-Nie .. to oznacza, że trzeba się kąpać w parach - uśmiechnął sie zadzronie i oblizał usta.. Ja się tylko zaśmiałam i ruszyłam do łazienki..
Wykąpałam się i wróciłam do pokoju..
-Jesteś zły, że nie oszczędzimy wody ? - położyłam dłonie na ramionach szatyna.
-Bardzo .. - powiedział..
-Co mam zrobić, żebyś nie był zły ? - w odpowiedzi wzruszył ramionami.. Po chwili gwałtownie się odwrócił i położył się na mnie, całując mnie przy tym. Jeździłam rękoma po trosie i plecach szatyna. On zaczynając od moich ud jechał powoli coraz wyżej.. Powoli pozbyłam się jego koszulki i spodni, potem on mojej koszulki.. Leżeliśmy teraz w samej bieliźnie.. Kiedy nagle Justin się odsunął ode mnie..
-Nie możemy ...
-Czemuu ?
-Nie mam gumek Kinga ... - westchnął..
-Ohhh.... - westchnęłam.. - ja też nie mam ... - położyłam się obok.
-Dziś też nic z tego ... - wtrącił Justin. - ale to nie zmienia faktu, że i tak cudownie się dziś z tobą bawiłem ..
-Ja też Justin.. Kocham cię .
-Ja ciebie też.. bardzo cię kocham.. - pocałował mnie w czoło, potem objął i tak zasnęliśmy
tumblr_mqxm9dCGrE1s2chx0o1_500.png
tumblr_mr9j7jFda81rey538o1_500.png
1006313_186986441478889_1699689575_n.jpg
tumblr_mr4qe4k8OL1qjls7vo1_500.jpg
tumblr_mquw36xPl71r01sado1_500.jpg
Tagi: Rozdział 30
10.08.2013 o godz. 16:59
Kiedy się obudziłam Justin jeszcze spał, więc na plcach poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i napisałam do Natalii. Dziś niedziela więc na pewno nie spała o 9 nad ranem.
Ja: Cześć Nati. ;* Co tam ?
N:Heeeej! <3 A wszystko okej. A u ciebie ? Co u Karoliny i Nialla, ciebie i Justina ? ;3
J:Eee... U Karoliny i Niall okej, a co u mnie i Justina to nie jestem pewna co się dzieje.
N:CO?! CO SIĘ STAŁO?! WEŹ DO MNIE ZADZWOŃ!
J:Okej... ale to za 20 minut. Ja się ogarnę i nie wiem... pójdę na jakiś spacer bo nie chcę żeby ktoś usłyszał i się obudził, a wzłasza Justin.. :) - wysłałam sms'a i nie czekając na odpowiedź poszłam do łazienki. Ogarnęłam się jakoś, pomalowałam, ubrałam, a włosy rozczesałam i jeszcze raz spięłam w nieuczesanego koka. Wyszłam po cichu z pokoju hotelowego i zjechałam windą na parter. Potem tylko wyszłam bocznym wyjściem ponieważ przy głównym było pełno ludzi. Szłam powoli chodnikiem i w końcu zadzwoniłam do przyjaciółki.
-Kinga ... co się stało ? ! - wypytywała zdenerwowana Natalia.
-No.. wczoraj po koncercie Justin chciał jechać do jakiegoś klubu. Ja mówiłam, że lepiej będzie, jak pojedziemy do hotelu, ale on nie chciał i powiedział, że ja sobie mogę jechać do hotelu i za nim wyszedł bez pożegnania z auta powiedziałam, że niech robi co sobie chce. Potem jakoś przed 2 w nocy przyszedł do domu, położył się obok mnie i zasnął. Też bez słowa..
-Ojeju... Ale przecież powiedziałaś mu że niech robi co chce..
-No tak ale.... - przerwałam bo nie wiedziałam co powiedzieć dalej. - No dobra .. czyli że chcesz mi powiedzieć, że Justin zrobił jak najlepiej zostawiając mnie bez pożegnania i że poszedł sobie balować z kumplami w jakimś klubie nocnym ? tak ? !
-Nie ... Tego nie mówiłam ! - protestowała - chciałam tylko ci powiedzieć, a właściwie uświadomić, że ty mu pozwoliłaś tam iść !
-No niby tak ! Ale nie wiem ... mógł się pożegnać czy coś! W ogóle ja nawet nie wiem co tam się działo w tym klubie ! Przecież dobrze wiesz, co jest w większości klubach nocnych !
-Czy ty sugerujesz, że on mógł coś takiego zrobić ? !
-No nie ... ale.. pod wpływem alkoholu może zdażyć się wszystko !
-KINGA !
-No co ? !
-Dobrze wiem i ty też wiesz, że Justin dużo nie pije.. Co najwyżej kilka drinków które za pewne mu nie zaszkodzą !
-Tak.. przy mnie ! a skąd wiesz co robił jak mnie tam nie było ? !
-No nie wiem.. ale musisz mu zaufać... idź z nim pogadaj... wytłumaczcie to sobie, a nie będziesz się martwić być może i oby niepotrzebnie... Przecież chyba się nie pokłócicie i nie zerwiecie przez takie coś ! Kinga proszę cię opanuj się ! Wiem, że możesz być zazdrosna, a nawet powinnaś bo to Justin Bieber, ale chyba dobrze wiesz i jesteś tego pewna, że on cię kocha !- Natalia miała rację, którą jej przyznałam.
-No widzisz ! To teraz, wracaj do hotelu i pogadajcie ... - zrobiłam tak jak mi kazała. Wróciłam do hotelu. Ledwo przekroczyłam próg drzwi, a Justin już stał przede mną.
-Justin, co ty tu .... ? - nie dokończyłam.
-Shhh ... Gdzie ty byłaś ? ! Obudziłem się rano, nigdzie cię nie było i nie mogłem się dodzwonić do ciebie ....
-Poszłam się przejść Justin.. spokojnie .. - wyminęłam go i poszłam usiąść na kanapie. Szatyn zajął miejsce obok. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam z kulą w gardle.
-Justin.... ?
-Co jest ? Coś się stało ? Przecież musiało się coś stać... inaczej byś tak nie wyszła... to moja wina ? To przeze mnie ? Albo.... nie wiem ... JESTEŚ W CIĄŻY ? !
-Co ? ! - zrobiłam wielkie oczy.
-No.... powiedz.. tak czy nie ?
-Nie wiem ! Ale nie ! no coś ty ! Justin nie ! Nie jestem w żadnej ciąży... - zaprotestowałam stanowczo.
-Okej.. no więc co jest ? - zapytał już spokojniej.. Ja się nie odzywałam chwilę - to przeze mnie ? Przez ten wczorajszy wieczór tak ? - dodał. Ja tylko wzięłam głeboki wdech i wydech - Kochanie ..- złapał mnie za ręcę, spojrzał głęboko w moje oczy, w których powoli zbierały się łzy. - wiem.. nie powinienem wtedy tam iść, ale chciałem... Jak już tam wszedłem to chciałem się wycofać, wrócić do samochodu, ale było za późno.. Wy już pojechałyście.. Chciałem do ciebie zadzwnić, ale przed koncertem oddałem ci swój telefon i nie miałem za bardzo jak bo mi go nie oddałaś. A, że inni nie mieli twojego numeru, a ja nie znałem na pamięć to było jeszcze gorzej.. - uśmiechnął się lekko - posłuchaj wiem, że sprawiłem ci przykrość, za co bardzo, ale to bardzo cię przepraszam.. W klubie nie wypiłem nic, tylko kilka łyków zwykłego soku. Siedziałem tylko i czekałem aż wibije 1. Wtedy mieliśmy się zbierać. Kiedy przyjechałem ty już spałaś, więc nie chciałem cię budzić i tylko się położyłem obok, bo wiedziałam, że możesz być na mnie zła. Dlatego strasznie się przepraszam.. Nigdy nie chciałem i nadal nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiała bo to mi łamie serce.. Kocham cie nie zapomnij o tym. - patrzałam cały czas w jego głębokie, czekoladowe oczy i nasłuchiwałam tego co mówi.. Kiedy skończył po moim policzku spłynęła samotna łza, którą on szybko wytarł swoją dłonią.
-Ja też cię kocham i też przepraszam. nie powinnam tak reagować.. - przytuliłam się do niego mocno i chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
*Oczami Karoliny*
Poranek spędziłam na wesoło z chłopakami, tak samo jak i popołudnie. Siedzieliśmy, oglądaliśmy filmy, rzucaliśmy się czym popadnie.. Louis stłukł wazon rzucając w niego poduszką. Potem zwalił to na Liam'a który później musiał to posprzątać. Ja o mało co nie stłukłam talerza, bo niosłam na nim jedzenie a wpadł na mnie Zayn oblewając mnie przy okazji piciem..
-Zayn ! Uduszę cię! - krzyczałam ze śmiechem.
-Dobra, spokojnie .. - zaśmiał się. - spierze się.. - dodał .
-Taaaa - odłożyłam na blat talerz który ledwo trzymałam i poszłam się przebrać. Kiedy wróciłam, talerz na którym było pełno naleśników był pusty, a chłopaki tylko udawali, że to nie oni..
-Zostawiłem jeden dla ciebie - szepnął Niall i podał mi mały talerzyk z naleśnikiem z dżemem. Uśmiechnęłam się i podziękowałam mu pocałunkiem .
-To... kiedy jedziecie ? - zapytałam biorąc kęs naleśnika.
-Eeee... no we wtorek... - wtrącił Harry z Niallem.
-Ooooo. - dodałam ponuro. - my chyba w środę bo Justin kolejny koncert ma w Hiszpanii w piątek - dodałam z lekkim uśmiechem.
-A tak w ogóle to jak ci się występuje ? - zapytał Harry.
-Eee.. no dobrze . Wiesz to było moje marzenie, żeby śpiewać. Co prawda nie robię tego zawodowo, nie nagrywam piosenek, nie zarabiam tysięcy, nie mam wielkiej popularności jak wy czy Justin czy jaka kolwiek gwiazda . Ale cieszę się, bo mogę występować .. Kto wie .. ? Może jeszcze coś z tego wyjdzie ? Do końca trasy jeszcze daleko, więc jak na razie zostają mi występy z Justinem - uśmiechnęłam się.
-Na prawdę świetnie ci idzie ... - wtrącił Liam.
-A skąd wiesz ? - zapojrzałam na niego.
-No bo ten... Byliśmy na wczorajszym koncercie..
-Niall, wiedziałeś ? ! - zapytałam.
-No tak .. - uśmiechnął się.
-Czemu ja się dowiaduję ostatnia ? ! - zaśmiałam się.
-No bo po co ci to było wiedzieć ? - zaśmiali się chłopacy.
-No nie wiem - wtrąciłam i dokończyłam jeść naleśnika.
Było dopiero po 15, a my nie mieliśmy kompletnego pojęcia co można by zrobić. Siedzieliśmy w ciszy i każdy patrzał na co innego. Tą ciszę przerwał dzwonek mojego telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni i odebrałam :
-Cześć - usłyszałam Kingę - słuchaj jest sprawa.. Dziś niedziela, z tego co wiem to nasi chłopcy nie mają dziś żadnego koncertu i żadnych planów na dziś więc wspólnie wymyśliliśmy, żeby pojechać na halę sportową i zagrać w coś..
-To może być nawet dobry pomysł - uśmiechnęłam się - poczekaj zapytam chłopaków - odsunęłam telefon od ucha i ich zapytałam oni tylko papatrzeli na siebie i jednym głosem się zgodzili.
-No to jedziemy - znów przyłożyłam telefon do ucha - no to o której, jak i gdzie ? - zapytałam
-Wiesz.. może za jakieś pół godziny pod tą całą halą.. Wyślę ci adres sms'em. Pa - rozłaczyła się i po kilku minutach dostałam sms'a z adresem. Szybko się zebraliśmy i pojechaliśmy na wyznaczone miejsce. Justin, Carly, Alfredo, Kinga i kilku ochroniarzy Justina już tam byli i czekali na nas.
-Spóźniliśmy się - zapytał Louis
-Nie, po prostu my byliśmy wcześniej - zaśmiała się Carly. Weszliśmy do wielkiej hali.
-No to w co gramy ? - zapytała Kinga. W tym momencie każdy rzucał swoje propozycje. Każdy chciał coś innego. W końcu zaczęły się sprzeczki ..
-EJ ! - krzyknęła Kinga .. - najlepiej będzie jak zagramy w coś w czym wszyscy będą mogli wziąć udział w tym samym czasie ... Czyli gra zespołowa ! Na przykład ... koszykówka, siatkówka, piłka ręczna i nożna... hokej.... jakie są jeszcze gry zespołowe ?
-Ringo ! - wtrącił Liam
-Taak właśnie, ringo - zaśmiałam się.. - no to jak ? co pierwsze ? - Justin był za koszykówką i hokejem, chłopcy z 1D byli za piłką nożną i Liam też za ringo, ja mogłam grać we wszystko, Alfredo było wszystko obojętne, a Kinga mogła grać we wszystko tylko nie piłkę ręczną. W końcu wybraliśmy piłkę ręczną. Kinga była załamana. Nienawidziła piłki ręcznej, w dodatku nie umiała za bardzo grać. Mimo to starała się jakoś współpracować z drużyną. Poźniej zagraliśmy w kosza.. Justin popisał się swoimi umiejętnościami i jego drużyna wygrała. Potem siatkówka.. I tu był największy problem z dobraniem osób do drużyny.
*Oczami Kingi*
Myślałam, że nie wytrzymam. Każdy chciał, żebym ja była z nim w drużynie bo kiedyś jeździłam na zawody i uważają, że jestem najlpesza..
-Ej ! Spokój ! Dustin ! - zawołałam jednego z ochorniaży Justina .
-Co jest ?
-Ejj... pomóż nam wybrać kto ma z kim być w dużynie do siatkówki.. - złożyłam ręce jak do modlitwy. Dustin się zgodził. Po jakimś czasie wybrał. Ja byłam z Louisem, Niallem, Carly. W przeciwnej drużynie była Karolina, Justin, Zayn i Harry.
-Okej, dzieki.. - uśmiechnęłam się i weszliśmy na boisko i zaczęliśmy grać. Nie było łatwo, bo każdy był w czymś dobry.. Na prawdę. Walka była zacięta. Na dodatek moją uwagę odwracał Justin, ja jego, a Karoliny uwagę odwracał Niall a ona jego.. I tak za bardzo nie mogliśmy się skupić na grze.. Ale w końcu się jakoś udało i gra skończyła się remisem. Tak samo jak w piłce ręcznej. Zagraliśmy jeszcze krótkiego mecza w piłkę nożną i pojechaliśmy do hotelu. Jak wróciliśmy było jakoś po 19.
Wszyscy siedzieli w swoich pokojach, tylko ja z Justinem w kuchni. Wzięłam sobie ananasa i zaczęłam jeść. Kiedy sok spłyną mi policzku odsunęłam głowę do tyłu, żeby nie kapło mi na ubrania.
-Nie rób tego - szepnął mi szatyn do ucha. Ja wytarłam ręce husteczką i spojrzałam na szatyna :
-Ale czego ?
-Prowokujesz mnie...
-Justin... powinieneś się leczyć .. - tobie wszystko kojarzy się z... - przerwałam bo szatyn wpił się w moje usta i zaczął namiętnie całować. Wsunął swój język do mojej buzi, nie przerywając pocałunku podniósł mnie, ja oplotłam jego biodra swoimi nogami i szatyn poszedł do pokoju. Zatrzasnął drzwi nogą, położył mnie na łóżku i naparł na mnie swoim ciałem. Jeździłam swoimi dłońmi po jego torsie, a on po moich odkrytych udach. Nagle do pokoju wpadła Carly. Zrzuciłam z siebie szatyna i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Przeszkodziłam ? - zapytała śmiejąc się cicho.
-Troche - wtrącił Justin. Zmierzyłam go wzrokiem i szturchnęłam łokciem w żebra na co on lekko jęknął. - Co cię tu sporwadza? - zaśmiał się Justin.
-No wiesz... Mój pokój chciałam odpocząć prawda .. - zaśmiała się Carly .. Rozejrzałam się po pokoju 'Kurde, ale wpadka ! To nie nasz pokój ! ' - pomyślałam.
-Przepraszamy ... Ja nawet nie wiem jak.... - przerwałam.
-Spoko, nie szkodzi - uśmiechnęła się Carly - i tak chyba do niczego nie doszło - zaśmiała się.
-Sorki - uśmiechnęłam się przepraszająco. Złapałam szatyna za ręke i wyszliśmy z jej pokoju. Poszliśmy tym razem do naszego.
-Coś ty narobił ? ! Do pokoju Carly ? !
-Ejj... myślałem, że to nasz.
-No to więcej zamiast mnie całować to patrz na drogę !
-To nie moja wina ! Sprowokowałaś mnie ! - oblizał usta.
-Teraz to ty prowokujesz mnie !
-Wcale nie ..
-Wcale tak !
-Nie !
-Ju.... - przerwał mi wsówając swój język do mojej buzi. Teraz nasze języki toczyły walkę o dominację. Nagle z salonu usłyszeliśmy krzyk Alfredo :
-Justin ! Jazzy dzwoni !
-Chyba dziś nic z tego - odsunął się ode mnie szatyn .
-No chyba jednak nie - zaśmiałam się i poszliśmy do salonu. Szatyn wziął telefon od Alfredo i zaczął rozmawiać z Jazzy. To było takie słodkie jak on się do niej wzracał, że kocha, że tęskni. Później romzaiwał z Jaxonem i Pattie. Ja siedziałam z Alfredo i Carly i gadaliśmy. Po jakiejś godzinie Justin do nas dołączył. Pogadaliśmy trochę w czwórke potem ja poszłam się wykąpać. Zaraz po mnie poszedł Justin. Ja w tym czasie, leżałam w łóżku i patrzałam w sufit.
Justin wyszedł z łazienki, położył się obok mnie.
-Justin ... ?
-Mhmmm ?
-Mamy listopad no nie ? A w grudniu są święta no nie ? no i ten.. mama coraz częściej dzwoni i wypytuje czy do niej przyjedziemy .. ja mówię, że przyjedziemy, ale tak na prawde to nie wiem jak to będzie..
-Posłuchaj skarbie.. Ja też za bardzo nie wiesz jeszcze jak to dokładnie będzie.. Może spotkamy się wszyscy razem i w ogóle. Jeszcze nie jestem pewny więc... porozmawiajmy o tym jutro.. Teraz jest późno. Oboje jesteśmy zmęczeni więc.. Chodźmy spać..
-Okej .. Dobranoc - pocałowałam go w policzek wtuliłam się w niego. On objął mnie i całując w czoło życzył kolorowych snów.



Kochani, ponieważ nie będzie mnie przez nastepne dwa tygodnie, bo jadę do dziadka, a tam brak internetu ;c to teraz dodaję rozdział ♥ Tu jest jeden, za chwilę dodam drugi :D Bardzo was kocham i dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem ♥ Przepraszam, ale nie zdążę już was powiadomić o tym, że dodałam, ponieważ, jest późno ... no może kilka osób c: ILY ♥
tumblr_mq6bsyN5ol1qlg4ryo1_500.jpg
tumblr_mq9b3rRGfv1r57wqqo4_500.png
tumblr_mq9b3rRGfv1r57wqqo7_500.png
319769_476323209071431_1806505625_njdhdfhsh.jpg
tumblr_mq4shdAVIK1rq9y07o1_500.png
Tagi: Rozdział 29
22.07.2013 o godz. 23:56
Wstałam wcześniej niż zazwyczaj wstaje. Było jakoś po 8. Wszyscy jeszcze spali z wyjątkiem Karoliny. Siedziała na kanapie ze skulonymi nogami i okryta kocem..
-Ejj.. Co jest ? - Zapytałam
-Niall nie odpisał.. Pewnie jest na mnie wściekły...
-Na pewno nie jest.. Karolina jeżeli na prawdę cię kocha to powinien cię zrozumieć.
-Może i masz rację.. Chyba przydałoby się tam wrócić... - Ciągnęła - i wszystko wyjaśnić... - Dodała
-czekaj.. Zjemy śniadanie i pojadę z tobą... Jeżeli chcesz oczywiście - zaproponowałam
-Nie dzięki, wydaje mi się że powinnam z nim pogadać w 4 oczy... - Uśmiechnęła się lekko.
-Jak uważasz - wstałam z kanapy i zrobiłam nam jakieś śniadanie.
Na talerzu zostały ostatnie 2 kanapki. Do salonu wszedł Alfredo, przechodząc do kuchni wziął sobie jedną kanapkę. Potem przyszła Carly i zabrała ostatnią kanapkę.
-Justin jeszcze śpi ? -Zapytała Carly, a szatyn jak na zawołanie wyszedł z pokoju i przyszedł do salonu.
-A dla mnie gdzie ? ! - Spojrzał na każdego z nas po kolei. Każdy miał kanapkę w ręku. Chłopak usiadł obok mnie i wyrwał mi kanapkę z ręki.
-Ejj ! To moje ! - Zaśmiałam się.
-Już nie.. - Odpowiedział z uśmiechem i wgryzł się w kanapkę...
Wszyscy po kolei wstawali i się szykowali. Odziwo nikt nie pytał skąd wzięła się tu Karolina. Ale z drugiej strony to chyba dobrze...
Karolina siedziała z nami tak jakoś do 15 potem pojechała do Nialla.
*oczami Karoliny*
Pojechałam to tego hotelu, na szczęście zapamiętałam numer pokoju, zapukałam do białych drzwi.
-Cześć Karolina - powitał mnie szerokim uśmiechem Harry.
-Cześć... Eee.. Jest Niall ?
-Nie... - Ta odpowiedź mnie zaskoczyła, spodziewałam się innej.
-Eeemm no dobra. W takim razie, ja lepiej pójdę. Jak wróci to daj znać - Uśmiechnęłam się i wyszłam przed hotel. Stanęłam na środku chodnika, spojrzałam przed siebie 'przecież nie wrócę z powrotem do Kingi i reszty..' pomyślałam. Po chwili ktoś od tyłu zakrył mi oczy. Zaniepokojona zapytałam
-Kto to?
-przepraszam... - Usłyszałam głos Nialla - no wiesz, za wczoraj.. To moja wina, nie chciałem żeby tak wyszło.. - Odwróciłam się do niego twarzą. Blondyn patrzył mi głęboko w oczy tak jak ja jemu. Widać było że mu przykro. Pod powiekami zaczęły mnie kłuć w oczy słone łzy. Bez słowa przytuliłam go mocno.
-Zapomnijmy o tam tym - szepnęłam mu do ucha. Ten w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i dodał :
-Bardzo cię kocham i nigdy nie chciał bym żebyś robiła coś wbrew własnej woli..
- Ja też cię kocham - i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Odsunęliśmy się od siebie. Niall spojrzał na mnie z uśmiechem a zza pleców wyciągnął czerwoną róże.
-to na przeprosiny.. Mam nadzieję że nie jesteś aż tak zła za tamto.. - Wręczył mi różę.
-Niall dziękuję, ale nie mówmy już o tym - uśmiechnęłam się i przyjęłam różę. Blondyn złapał mnie za rękę i poszliśmy na krótki spacer. Potem weszliśmy do jakiejś restauracji i zjedliśmy kolację przy świecach.
-Ty to chyba miałeś wszystko zaplanowane ... - powiedziałam do Nialla kiedy wyszliśmy z restauracji. Złapał mnie za rękę, pocałował w policzek i odpowiedział :
-Jak mam przepraszać to raczej w dobrym stylu.. - uśmiechnął się, ja to odwzajemniłam.
-Niall ! Jest prawie 19 ! - krzyknęłam
-No i co w związku z tym ?
-Koncert !
-O boże ! Zapomniałem .... eeee.... chodź... - pociągnął mnie za rękę. zadzwonił do swojego menagera i umówiliśmy się koło jakiegoś placu zabaw. Nie musieliśmy długo czekać. Bo po jakiś 2 minutach po naszym dojściu na miejsce podjechało czarne auto. Szybo wsiedliśmy i pojechaliśmy pod arenę.
-Przepraszam ! - krzyknęłam i wpadłam do pomieszczenia gdzie wszyscy już siedzieli.
-Dobra, spoko.. Miałaś być wcześniej, ale nie szkodzi.. Do występu jeszcze daleko... Dopiero Carly będzie wchodzić na scenę. - powiedział Justin, który właśnie skończył M&G.
-No właśnie.. miałam być pół godziny wcześniej ! Przepraszam...
-Nie szkodzi - uśmiechnął się Justin.
-Eee. To ja, pójdę... - wskazałam na drzwi garderoby. Niall został, za to ze mną przyszła Kinga.
-I jak ? - zapytała kiedy tylko drzwi garderoby się zamknęły.
-Wszystko okej - uśmiechnęłam się.
-Mówiłam ! Nie potrzebnie panikowałaś - przytuliła mnie.
-No wiem, wiem.. Mówiłaś. - zaśmiałam się.. - dziękuję - wtrąciłam. Kinga na mnie spojrzała.
-Nie masz za co .. - uśmiechnęła się szeroko. Przebrałam się, pomalowałam, później razem z Kingą obserwowaliśmy Carly na scenie.
*Oczami Kingi*
Występ Carly powoli się kończył, za nim jednak wszedł Justin na scene podszedł do mnie :
-Życz mi powodzenia - uśmiechnął się.
-Justin... ale po co skoro i tak wiem, że pójdzie ci doskonale ?
-Ponieważ.... - zatrzymał się - dobra ... nie wiem po co, ale chce to od ciebie usłyszeć.
-Powodzenia skarbie - pocałowałam go z uśmiechem.
-Nie dzięki- zaśmiał się i odwzajemnił pocałunek.
-Justin.... - wyszeptałam po chwili.
-Tak ?
-Czas wyjść na scenę - uśmiechnęłam się..
-No .. Trzymaj - podał mi swój telefon, wzięłam go i schowałam do przedniej kieszeni spodni. Poprawił mikrofon i poszedł.. Przypięli go do tych wielkich skrzydeł i 'wleciał' na scenę. Początkowo przyglądałam się jego występowi, ale w końcu ktoś zadzwonił na mój telefon. To była mama. Poszłam do garderoby Karoliny i odebrałam :
-Cześć mamo..
-Cześć Kiniu .. Jak tam ? co słychać ? przeszkodziłam w czymś ?
-Nie, nie... Tak właściwie to teraz jest koncert ... Ale nie - wydukałam. - wszystko jest okej - uśmiechnęłam się - a u ciebie ?
-A no tak pusto bez was...
-Wiem mamo ... nam też ciebie brakuje.. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym się teraz do ciebie przytulić.. Mam ci tyle do opowiedzenia !
-No, ale spokojnie ... Nadrobimy to ! Przecież będą święta to przyjedziecie i mi wszystko opowiecie prawda ? - tak właściwie to nie wiedziałam co mam odpowiedzieć na to pytanie.. Listopad się zaczął, a ja nie miałam kompletnego pojęcia jak to będzie ze świętami ..
-Tak ... jasne... przecież to święta ! - kompletnie nie miałam pojęcia jak to będzie..
-No, ale wiesz ... jeżeli macie już jakieś plany to .....
-Nie.. po prostu nie rozmawialiśmy jeszcze o tym więc nie za wiele wiem.. Ale na pewno przyjedziemy na święta - starałam się to jakoś wytłumaczyć, ale też ją pocieszyć bo słyszałam jak jej głos się załamuje.
-Rozumiem...
-A co u Natalii i w ogóle co tam słychać ? Marta przychodzi ?
-Wiesz... Natalia jak mnie spotyka to zawsze o ciebie wypytuje, ja jej zawsze odpowiadam.. Potrafimy z godzinę gadać - zaśmiała się - a Marta nie ... Marta nie przychodzi .. Ostatnio widziałam ją z jakimś chłopakiem ..
-Ooo.. to chyba nie nowość..
-No, ale taki dziwny był. Bo strasznie opalony, a przecież jest listopad !
-Ahaaaa - od razu pomyślałam o tym chłopaku z Hiszpanii co opowiadała Marta.
Mama się strasznie rozgadała .. Jak to mama, potrafiła gadać godzinami o niczym a ja tylko jej słuchałam.. Nagle usłyszałam melodię Oveboard.
-MAMO ! KAROLINA NA SCENIE ! CHCESZ POSŁUCHAĆ ? ! - dosłownie krzyknęłam do telefonu.
-NO JASNE ! - także krzyknęła z radością do słuchawki... Wybiegłam z garderoby, stanęłam z boku sceny i wystawiłam rękę z telefonem w jej stronę...
-Słyszałaś - zapytałam jej kiedy piosenka się skończyła, a ja weszłam za kulisy.
-No jasne ! Masz gdzieś Karolinę nie daleko ?
-Właśnie... zaraz zejdzie ze sceny.. O już jest - podałam Karolinie telefon.
-Halo ? Cześć mamo ! - na chwile zamilkła i słuchała co mówi do niej mama - Ojeej... dziękuję mamo ! - odpowiedziała po chwili.. Karolina poszła do swojej garderoby a ja siedziałam za kulisami z Carly .
-No więc... jak tam ? - zapytała..
-Ale o co ci chodzi ? - odpowiedziałam jej pytaniem.
-No ty i Justin... Jak wam się układa ? - uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy.
-Eeeee... no ten... dobrze - uśmiechnęłam się szerzej . - tak mi się wydaje - zaśmiałam się.
-A ten ... jak wy się w ogóle poznaliście ? - drążyła temat.
-Ee... no na M&G.. Razem z Karoliną jesteśmy Belieber i zbierałyśmy na te bilety strasznie długo .. W końcu nam się udało i uzbieraliśmy także na wakacje.. No i ten.. Justin poprosił o mój i Karoliny numer telefonu. Spotkaliśmy się kilka razy po koncercie. Potem pojechałyśmy do jego domu bo zapamiętałyśmy adres. To znaczy ja zapamiętałam.. I ten.. mieliśmy się z nim tylko pożegnać, ale tak jakoś wyszło, że Jazzy zaczęła płakać nie chciała, żebyśmy wracały no i zostałyśmy na 1, potem 2, 3 noc... - przerwałam .
-Aaaaaa... tak to się zaczęło - Carly się uśmiechnęła.
-No, właśnie tak ..
-A Kinga .... ?
-No ?
-Kochasz go ? - Carly zapytała niepewnie..
-No tak ... Zawsze go kochałam .. W końcu jestem Belieber i będę zawsze... A to, że teraz jestem z nim w związku nic nie zmienia .. Zawsze go bardzo, bardzo kochałam i to się raczej nie zmieni.
-A co jeśli wam to nie wyjdzie ?
-Jeej ... Przyznam ci szczerze, że nigdy o tym nie myślałam... - głos mi się trochę załamał.. Bo tak szczerze to nie wiem co bym zrobiła gdybyśmy się rozstali..
-Przepraszam ... nie chciałam ... - wtrąciła Carly.
-Nie szkodzi... - uśmiechnęłam się trochę ponuro. Nagle z garderoby wyszła Karolina. Oddała mi telefon, który był gorący od trzymania go w ręce..
-Jeej ... o czym gadałyście ?
-O wszystkim i o niczym - zaśmiała się Karolina - a wy ?
-O tym samym - pokiwałam głową..
-Gdzie Niall ? - zapytała .
-Poszedł do toalety... - zaśmiała się Carly .
-Aaaaa... - odpowiedziała Karolina. Po jakimś czasie przyszedł Niall.
-Co ty tam tyle robiłeś ? ! - zapytałam ze śmiechem .
-Eeee... chłopaki dzwonili...
-To musiałeś iść do kibla ? - dalej wypytywałam .
-No tak.. No bo gdzie indziej miałem iść ?
-No nie wiem ... do garderoby Karoliny ?
-Zamknięte wszystko było ... - ciągnął .
-No dobra .... twoje grzechy są ci wybaczone - zaśmiałam się głośno. Poszliśmy na miejsca obok sceny i obserwowaliśmy występ Justina, który powoli się kończył.
Po zakończeniu występu Justin się przebrał i wracaliśmy do hotelu. Karolina z Niallem pojechali z menagerem który wcześniej ich przywiózł. Justin w aucie powiedział, że jedziemy do jakiegoś klubu nocnego.
-Nie Justin !
-Co ? czemu niby ?
-Bo widzę, że jesteś wykończony.. Jest prawie północ, a ty chcesz do 2 w nocy siedzieć w jakimś klubie ! Nigdzie nie jedziemy ! Jesteś wykończony !
-Kinga ...
-Nie .. Ja nigdzie nie jadę ... - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
-Ale ja jadę .. - zaprotestował.
-że co ?
-No że to.. ja jadę do klubu z chłopakami, a ty możesz jechać do hotelu... - zamurowało mnie w tym momencie.. Nie wiedziałam co powiedzieć.. Po prostu zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech, oparłam się o siedzenie i powiedziałam wypuszczając powietrze z ust :
-Rób sobie co chcesz ... - starałam się nie pokazać, że w ogóle nie podobało mi się to co powiedział przed chwilą Justin i że te słowa sprawiły mi przykrość. Chłopak nic nie odpowiedział.. Po jakimś czasie, bez pożegnania wyszedł z auta z chłopakami i poszli do klubu. Byłam wściekła. Miałam nadzieję, że to głupi żart. Tak jak wcześniej go zapewniałam zostałam w aucie, a razem ze mną Carly . Z pod powiek niekontrolowanie spłynęło mi kilka łez.
-Kiniaa.... - ciągnęła Carly.
-Jedźmy do hotelu .... - wyszeptałam. Carly nic już więcej się nie odezwała tylko objęła mnie ramieniem. Po krótkiej chwili ruszyliśmy.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. 'Justin mnie olał ! Tak po prostu ! On ma mnie gdzieś !' - to właśnie pomyślałam sobie w momencie kiedy łzy powoli spływały na poduszkę... Ogarnęłam się trochę i wzięłam szybki prysznic. Włosów nie zamoczyłam więc związałam je w nieuczesanego koka.
-Kinga ... - Carly zapukała do drzwi łazienki.
-Już wychodzę - wytarłam swoje ciało ręcznikiem, ubrałam pidżamę i otarłam ostatnie łzy z policzka, po czym wyszłam z łazienki mijając dziewczynę bez słowa w drzwiach.. Złapała mnie za nadgarstek :
-wszystko dobrze ? - zapytała. Przełknęłam głośno ślinę i powiedziałam :
-Tak.. jestem tylko.... - przerwałam - zmęczona.. - wyrwałam nadgarstek z jej ręki i wróciłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon do ręki, wybrałam numer Justina i zastanawiałam się czy napisać.. Patrzyłam ślepo w ekran telefonu. Chyba miałam nadzieję, że to on pierwszy się odezwie. Jednak nie.. pomyliłam się.. Nie zadzwonił ani razu, nie napisał ani nic.. Jakoś do 1 w nocy tak siedziałam.. W końcu postanowiłam się położyć i spróbować zasnąć. Powoli usypiałam kiedy nagle usłyszałam głosy chłopaków. Po krótkim czasie drzwi pokoju w którym spałam otworzyły się.. Wiedziałam, że to Justin. Schylił się nade mną, teraz czułam jego oddech na mojej szyi. Po chwili pocałował mnie lekko w policzek i położył się obok bez słowa zasypiając.




Zaczynam się serio zastanawiać, nad zawieszeniem bloga, bo serio... piszę to chyba tylko dla siebie..
tumblr_mphicjaa4Y1rwj2oqo1_500.png
tumblr_mporplbqxT1r9p0cno1_500.jpg
tumblr_mq4shdAVIK1rq9y07o1_500.png
tumblr_mq37aqZtd81s2vhu0o1_500.png
tumblr_mnt8321SOU1rrzatuo1_500.png
Tagi: Rozdział 28
19.07.2013 o godz. 15:10

Chapter 21

czytasz na własna odpowiedzialność. może cię to trochę odrazić ale to już twój wybór
+18


Oczami Missy

...wtedy...

-Halo ? Mamo ja na prawde nie mam ochoty teraz na...hej czemu placzesz ?-zapytalam zdziwiona.
-Jessica jest w szlitalu...jest z nią zle. Nie dają jej szansy na przezycie. Ona umrze dzisiMissy...-syjakalam mama glosno szlochając. W jedym momencie moj swiat sie zatrzymal. Co zrobilismy zle ? Czemu ona ? Mama krzyczala coa przez sluchawke. Rozlaczylam sie bez slowa...
-Missy co sie dzieje ?!-uslyszalam przez mgłe glos Justina. Moje mysli byly gdzie indziej.
-Dlaczego w śwęta...?-wyjąkalam-dlaczego w swieta musialam sie z tobą poklocic dlaczego w swieta Jessica musi odejsc ...-zucilam sie do biegu nie zwracajac na nic uwagi. Potykalam sie o ludzi. Chcialam jak najszybciej znalezc sie obok niej. Nagle upadlam. Zakrecilo mi sie w glowie. Poczulam ze ktos mnie podnosi i wsadza do auta. Nie mialam swiadomosci co sie dzieje. Wszystko bylo takie szybkie. Kiedy sie ocknelam z zamyslenia siedzialam na szpitalnym korytarzu na krzesle. Dotknelam swego policzka bylo cale we lzach. Otarlam oczy. Zobaczylam mame, Scootera, babcie i dziadka Justina. Wszyscy plakali. Moj chlopak chodzil w to i z powrotem wrzeszczal cos do lekarzy. Podeszlam do niego z bolącą głową.
-Co ty robisz ?!-krzyknelam odciagając go od faceta ktorego trzymal przy ścianie. Dopiero poczulam ze cos mnie reke boli. Spojrzalam na nią. Mialam ją w gipsie.
-Cholera ! Ja spalam czy jak ?!-wykrzyknelam.
-Missy musisz odpoczywac-powiedzial Justin z troską puszczajac go.
-Niee-ponownie moje oczy zalaly sie łazmi-gdzie lezy Jessica ?! -krzyknelam. Justin trzymal mnie za ramiona. Przysunal mnie do siebie i przytulil mocno.
-Zostaw mnie ! Gdzie ona jest ?!-zaczelam sie wyrywac jak umialam. Krzyczec i dzec sie. Gdy w koncu sie wysfobodzilam wparowalam do sali z chorymi. Szukalam lozka mojej Jessici. Nigdzie jej nie widzialam. Ostatnie lozko bylo zakryte. Podeszlam tam i odkrylam przescieradlo....to co zobaczylam wstrzasnelo mną do szpiku kosci. Cala zaczelam blednąc.
-Musimy ją zabrac do kostnicy na...-uslyszalam glos.podchodzacych wlasnie lekarzy.
-Jessica...moja mała Jessica-pogladzilam ją po lodowatym policzku. Odkrylam jej klatke piersiową i przylozylam do niej glowę. Kurczowo szukalam jakiegos oznaku zycia ale nic nie znalazlam.
-Jessica obudz sie !-zaczelam krzyczec w placzu. Poczulam ze ktos mnie od niej odciaga. To byly pielegniarki. Zaczelam je kopac z calych sil. Mezczyzni zakryli ją znowu i zaczel ją wiezc w strone wyjscia.
-Nie !-wydarlam sie-zostawcie ją !-ugryzlam jedns kobiete w reke . Wykozystalam okazje i ucieklam za nimi. Matka szlochała glosno, wtulona w tatę ktory uronil lze. Zignorowalam to i zaczelam biec w strone oddalajacych sie lekarzy. Nagle poczulam na sobie silne ręce przyciagajace mnie do siebie.
-Spierdalaj ode mnie ! Ja chce do Jessici !-krzyczalam ryczac. Tamtej nocy uslyszala mnie chyba cala Kanada.
-Nie moge. Musisz to zrozumiec. Tak musialo byc-to byl moj ojciec.
-Nie prawda. Ona jest w innej sali tak ? Powiedz mi gdzie to sie uspokoje-otarlam lze.
-Ona nie zyje Missy do cholery ! Pogodz sie z tym !-warknal Justin ktory stal za mną. Oczy mial czerwone. Mierzwil reka swoje rozczochrane wlosy.
-Co ty powiedziales ?-zadrwilam.
-Ona odeszla...-szepnela mama stojąc za mną. Dopiero w tamtym momencie to do mnie dotarlo. Osunelam sie po scianie.
-Nie...-jeknelam cicho-to nie prawda. Nie...-szeptalam. W mojej glowie zaczely przejawiac sie najrozniejsze obrazy. Jessica sie rodzi. Jej pierwszy placz. Jessica mowiaca swoje pierwsze slowo. Jessica idaca do szkoly. Diagnoza choroby...szpitale...leki...hemioterapia...krzyki...gwalt...chrona przed Robem...wyjazd do Stanford...Justin...milosc...swieta, prezent...śmierc...tego balam sie najbardziej. Wiedzialam ze to kiedys nastąpi. WiedzIalam. Powinnam sie na to przygotowac.
-Nawet sie z.nia nie pozegnalam-pisnelam jak male dziecko smiejac sie z samej siebie-nie spedzalam z nia tyle czasu ile powinnam...-poczulam ręke Justina na swoich wlosach. Przusunal mnie do siebie i pocalowal w czolo.
-Nie !-krzyknelam ponownie i wybieglam z holu kierujac sie na dwror. Gdzie ja jestem ?!
-Missy prosze cie...jestesmy w Atlancie juz w domu w Georgie...uderzylas sie w glowę i bylas w chwilowej spiaczce...spalas...-powiedzial Justin podchodzac do mnie. Plakal. Wiedzialam to-jest juz dwa dni po wigilli...-szepnąl.
-Co?-zająkalam lapiac sie ze reke. Bylo mi zimno. Justin nazucil na mnie swoją kurtkę-nie...klamiesz...-wysyczalam prosto w jego,twarz-klamiesz...nie chce was znac !-powiedzialam z placzem i wsiadlam do jakiejs taksowki ktora akurat stala.
-Missy nie wyglupiaj sie !-krzyknal za mną Jus. Wiedzialam jedno ze nie chce sie z nikim spotykac. Nie chce...nawet z nim.

......

-Coo ? Ona nie zyje-w glosie Aqua'y slychac bylo cichy placz. -Ale jakos sie pogodziliscie przeciez...
-No tak...ale bylo trudno. Pojechalam wtedy do domu i zamknelam sie w swoim pokoju. Do sylwestra siedzialam sama w pokoju. Nikogo nie chcialam wpuszczac. Rodzice zabronili nawet Justinowi wchodzic do domu. Chloe probowala mnie złagodzic bym otworzyla drzwi mowila ze sie martwi. Plakala. Powiedziala ze Alfredo jej mowil ze Justin sie głodzi, nie chce tez z nikim rozmawiac. Pattie dostala depresji. Moja mama odchodzi od zmyslow. Ojciec boi sie o nas-westchnelam-oboje z Justinem stracilismy chęc do wszystkiego. Plakalam nocami. Owinialam sama siebie o wszystko drac sie na caly dom. Moja mama mowi ze przez sen krzyczalam imie Justina zucajac sie po lozku...to bylo straszne...-Aqua otworzyla oczy z wrazenia.
-Nie potrafilam bez niego zyc. Potrzebowalam go w tamtych chwilach. Wtedy gdy moja Jessica odeszla-Aqua otarla mi lze na policzku. Usmiechnelam sie-po sylwestrze, pierwszy stycznia. Wieczor. Jak zwykle siedzialam przy oknie popijajac Jacka Danielsa.

......
-Missy otworz !-glosne walenie rozlegające sie po calym moim pokoju.Dawno nie slyszalny glos. Wkurwiona wstalam.
-Justin ?-wyjąkalam piskliwie podchodzac do drzwi.
-Tak otworz-powiedzial spokojniej.
-Niby czemu ?! Bys znowu powiedzial ze Belieberki sa wazniejsze dla ciebie ?!-krzyknelam.
-Nie są ! Jakbys czytała dalej...-zaczal powarzniej. Zignorowalam to.
-Przepraszam co ? Jak bym ?! Jak bym miala mozg to bym tu nie przyjezdzala...-zasmialam sie.
-Wiem ze tak nie myslisz. Wpusc mnie-odpowiedzial łagodniej. Stalam jak kołek jeszcze przez chwile rozmyslając jak powinnam postąpic. Odetchnelam glosno.
-I tak nie bedziesz chcial mnie widziec -zadrwilam i nacisnelam klamkę. Oderwrocilam sie od niego plecami. Czulam ze do mnie podchodzi. Moj oddech sie przyspieszyl. Dotknąl mego ramienia. Przejechal po nim dlonią na dol. Wzdrygnal sie na chwile.
-Co ty...-wzial moj nadgarstek i przysunal do siebie. Musialam wygladac zalosnie.
-Mialas tego wiecej nie robic !-krzyknal ogladajac moje rece. Jego oczy byly podkrązone i bardzo czerwone. Patrzyl sie na mnie ogladajac calą. Wyrwal mi z reki wodkę.
-Zostaw to !-warknelam-oddaj...-zucil mnie na lozko. Zaczelam sie żucac na rozne strony. Probowal mnie powstrzymac napierając na mnie swoim cialem.
-Missy! Missy przestan ! -wydarl sie w koncu-To moja wina przepraszam cie...to moja...-opadlam na niego bezwladnie placzac i wtulając sie w niego. I tak bylam juz bezradna. Polozyl swoją reke na moim policzku gładzac go. Popatrzyl mi sie prosto w oczy. Ten wzrok mogl zlagodzic najtwardszą dziewczynę na ziemi. Wiedzial co robi.
-Jestes moim calym swiatem. Jestes najwazniejsza. Dla ciebie
..-westchnąl ciezko-zrezygnuje z kariery. Zobaczylem juz jak to jest bez ciebie. Nie chce wiecej nie potrafie nie juz nie-mowil jak male dziecko-nie zostawiaj mnie...przepraszam kocham cie-serce zaczelomi bic mocniej. Co on powiedzial ? Przeciez to co robi jest...
-Nie musisz tego robic...kocham cie...Ju...Justin...-zaczelam zanosic sie od placzu. Przysunelam go do siebie z calych sil. Ktorych mialam juz mało. Bylam wyczerpana. Musnal me usta. Potrzebowalam tego. Ten mietowy smak.
-Nigdy nie mysl ze jestes na drugim planie. Nigdy cie nie obudze pamietaj-wyszeptal mi we wlosu i wtedy nie wytrzymalam. Wszystkie komulowane emocje nagle wylaly mi sie w jeden sekundzie. Zaczelam szlochać, zciskajac go z calych sil.
-Shhh-uspokająl mnie szpcząc do ucha-shhh...-lezalam na jego torsie. Justin gladzil mnie po glowie starajac sie wszystko zalagodzic.
-Nie placz...proszę cie...-powiedział cicho. Poczulam ze po moim dekoldzie splywają cieple kropelki. Usioslam go za podbrudek przysuwajac do siebie.
-Przepraszam ze nie jestem dla ciebie oparciem-wyjąkał.
-Nie Justin...gdybys nie byl tak uparty i nie przyszedl tu w koncu bym padla z wykonczenia-zachichotalam. Zauwazylam ze na jego twarzy tez malował sie blady usmiech. Popatrzylismy sie jeszcze przez chwile na siebie po czym Justin zatopil sie namiętnie w moich ustach. Odpłynęłam. Wziąl mnie na ręce i zaprowadzil do łazienki cały czas całując. Posadzil na krawędzi wanny po czym napęlnil ją wodą. Przypatrywałam sie mu z zachwytem. Napinał swoje mięśnie schylając sie by wyczyscic środek. Po ostatnich nocach mialam tam niezly burdel. W duchu bylam ucieszona jak male dziecko ktore dostalo lizaka. Z kazdym jego ruchem moje podniecenie wzrastalo. Zblizyl sie do mnie i zdjąl delikatnie moj zabrudzony podkoszulek i podarte spodenki. Zsunał z siebie spodnie nie odrywajac ode mnie wzroku w tym czasie ja rozpielam swoj stanik i zżuciłam z siebie majtki. Siedzialam przed nim cala naga. Zakrecil kran i ponownie mnie podniosł układając mnie delikatnie w cieplej wodzie. Pogladzil mnie po policzku. Spojrzałam na niego niewinnie.
-Przepraszam ze cie zostawilem...-szepnął.
-To ja to zrobilam-odwrocilam od niego glowe zanuzajac sie po szyję. Poczułam ze bierze jakis płyn i zaczyna lekko wmasowywac go w moje cialo. Nie protestowalam.
-Chodz tu do mnie-rozkazalam. Wiedzialam ze teraz zdejmuje bokserki. Gdy polozyl sie na mnie zagryzlam nerwowo dolną wargę. Dawno nie czulam jego ciala tak blisko. Przeszedl mnie dreszcz.
-Kocham cie-wyszeptal mi do ucha przysuwajac sie do mnie blizej. Zdobylam sie na odwagę i popatrzylam w jego oczy.
-Rumienisz sie-zacząl sie szczerzyc. Zasmialam sie gwaltownie.
-Nie czesto kąpiemy sie razem gdzie twoj Jerry cenralnie ociera sie o moją dolną czesc ciala-zachichotalam-ostatnio pod prysznicem nie wiedzialam co sie dzieje dzisiaj mam swiadomosc-sposcilam zabawnie glowe na swoj dekold.
-Skarbie...-pisnąl i przysunal moją twarz do siebie -to ja twoj Justin...-wybuchlam smiechem.
-Dobra nie gadaj tylko mnie pocaluj-gwaltownie pociagnelam go za rece do siebie tak ze spadl na mnie z pluskiem. Zaczelam sie glosno smiac.
-Ała Missy cos ty zrobila?-wykrzyknal z wyzutem-woda sie wylała...-wpilam sie z dzikoscia w jego usta.
-Brakowalo mi ciebie-powiedzialam miedzy pocalunkami. Muskałam jego usta jakbym była nimi spragniona. Tak też było. Zamknelam oczy. Nasze usta stykaly sie z niezwykłą lekkością i czuloscią. Odplynelam. Justin gładzil moje udo co raz zatrzymujac sie na mojej kobiecosci by ją zwyczajnie popieścic na co ja cicho pomrukiwalam. Robilo mi sie coraz bardziej gorąco. Oderwal sie ode mnie przygryzając moją dolną wargę. Czulam jego miętowy oddech. Nie mam pojęcia czemu on zawsze taki jest...
-Musimy to robic częsciej-wyszeptal Justin i zaczal muskac moją skórę w róznych miejscach. Najpierw na szyi...
-Wejdz we mnie...-rozkazalam mu.
-Niee...Missy nie mam ze soba gumki to bedzie musialo poczekac-odpowiedzial juz powarzniej.
-Ale ja chce cie poczuc Justin-pisnelam owładnięta chyba jakąs ekstazą.
-Nie skarbie...-wkurzylam sie i sama nakierowalam siebie w jego strone.
-Missy !-syknal.
-Teraz juz i tak nic nie zmienisz...-powiedzialam triumfalnie. Pokręcil glową i wszedl we mnie jednym plynnym ruchem. Poczulam sie jakbym byla w innym swiecie. Robil to najpierw powoli. Chyba nie chcial mnie zranic.
-Tylko na tyle cie stac flejtuchu ?-zadrwilam z niego zabawnie poruszajac brwiami.
-Co ?-zasmial sie-mam ci pokazac na co,mnie stac ?-zapytal.
-Nie potrafisz lepiej haha. Juz ja jestem lepsza-zadrwilam ponownie. Musialam go ponaginac ale nigdy nie pomyslalabym ze zrobi cos co zapamietam do konca zycia.
-Ale nie mow potem ze cie nie ostrzegalem-poruszyl zabawnie swoimi brwiami i pchnąl we mnie z taką siłą ze myslalam ze mnie rozerwie. Teraz poruszal sie tak dziko i szybko ze ja nie nadązalam.
-O kurwa !-wydalam z siebie krzyk podniecenia wyginając sie w łuk.Wiedzialam ze zaraz dojdę.
-Zwracasz honor ?-dopytal sie z trudem wypowiadajsc slowa. Byl caly gorący i mokry tak samo jak ja ale nie przestawal.
-To jest tak brutalne-zajęczalam-ale zarazem tak przyjemne ze..-nie dokonczylam bo wydalam z siebie taki glosny jęk jakbym miala rodzic. Wbilam paznokcie w jego plecy. Wiedzialam ze go to podnieca bo tak samo wydaj z siebie wspomniany dzwiek.Drapałam go z całej siły. Nagle uslyszeliamy trzeskanie drzwiami.
-Co wy tu...Justin !-uslyszelismy glos mamy Justina i wchodzącego tatę. O choroba...
-Chryste !-warknąl Justin odskakujac gwaltownie po czym przykrył mnie sobą-wyjdzcie z tąd ! Zostawcie nas !-opadlam z wycienczenia. Oboje oddychalismy tak szybko i glosno ze musieli sie przerazic.
-Co ty sie dzieje czemu dyszysz i czemu Missy jest z tobą w...wannie-powiedziala przerazona. Myslalam ze zaraz pękne mialam ochote na wiecej Justina w sobie ale sytuacja sie za ostrzala. Justin nie byl w stanie wydac z siebie juz zadnego slowa. Przechlapane, pomyslalam lapiac sie za glowe.
-Wychodzic z tej wanny !-warknal moj ojciec.
-Daj nam chwile-jeknelam.
-Teraz ! Nie ma chwili ! Bieber zawiodlem sie na tobie a Missy...jak moglas -syknął oburzony.
-To jest moj chlopak !-wykrzyczalam-jestem pelnoletnia i mam prawo robic co mi sie podoba !-nie wytrzymalam.
-Dopuki jestes pod moim dachem robisz co ja ci kaze !-wydarl sie. Przeszedly mnie dreszcze. Popatrzylam sie w zasmucone oczy Justina ktore mowily przepraszam.
-Ah tak ?! -zwrocilam sie z powrotem do ojca-i tak mnie juz tu nic nie trzyma ! Wyjezdzam z Justinem do Calababas i to jeszcze dzisiaj !-krzyknelam. Wzielam recznik ktory lezal obok. Wysunelam sie z pod ciala Justina i wyszlam okryta.
-I zeby bylo jasne -dodalam wskazujac palcem na zszokowanego ojca-nawet sie do mnie nie odzywaj!-zamknelam mu przed oczami drzwi. Odetchnelam i osunelam sie po scianie. Lzy zaczely mi mimo wolnie leciec po policzkach. Nie minela sekunda a Justin znalazl sie przy mnie obejmujac.
-Przepraszam. Przepraszam nie powinienem-wyszeptal.
-Nie...to bylo niesamowite-usmiechnelam sie zaczesujac wlosy za ucho.
-Na prawde chcesz ze mna zamieszkac sam na sam w Calababas ?-spytal z niedowierzaniem.
-Tak...nie wyobrazam sobie by bylo inaczej po tym co sie stalo-zachichotalismy...

......
Tagi: chapter 21
15.07.2013 o godz. 17:29
*oczami Karoliny*
Nareszcie piątek ! Nie mogłam się doczekać aż będziemy w końcu w tym Paryżu i zobaczę się z Niallem. Do wieczoru jeszcze daleko bo dopiero 9 , a przed nami długa droga.
Śniadanie zjadłam już w busie, tak jak reszta..
-Justin... ? - Zaczęłam
- Co jest ? - Przełkną to co miał w buzi.
-Słuchaj, za nim pojechałyśmy z tobą w tą trasę to wspomniałeś coś o nauczycielu... - Dopiero jak już to powiedziałam zdałam sobie sprawę, że niepotrzebnie to powiedziałam, bo do nauki mi się wcale nie śpieszyło.
-A no tak... Ten... Wszystko jest załatwione, podejrzewam, że jutro rano będziecie musiały już się wziąć za naukę...
-Co ? ! Przecież jutro sobota !
-No tak, ale od jakiegoś czasu w ogóle nic nie zrobiłyście i teraz musicie nadrabiać.. - Wtrącił Scooter. Justin cicho się zaśmiał.
- Nie ciesz się tak! - Spojrzałam na szatyna.
-Czemu ?
-Bo dzięki tym lekcją będziesz spędzał mniej czasu z Kingą ! - Kinga spojrzała na swojego chłopaka, on na nią .
-Scoot... Czy te lekcje są im tak bardzo potrzebne ? Nie mogą się obejść bez nich.. - Scooter spojrzał na chłopaka i się zaśmiał zaprzeczając ruchem głowy..
-Justin nie! Mi te lekcje są potrzebne! Będę teraz przecież zdawać maturę nie mogę tego zawalić... - Wtrąciła Kinga do szatyna.
-Rozumiem... Ale...
-Nie ma żadnego 'ale'. Justin tak musi być.. Ale spokojnie.. Zdam jakoś maturę i będzie spokój z nauką - Uśmiechnęła się do niego on to odwzajemnił.
-Może dla ciebie ! Ja mam jeszcze rok do matury - prychnęłam.
-O to już się będzie Niall martwił - Justin się zaśmiał. Obok przechodził Alfredo, który trzymał w ręce szklankę soku jagodowego. Nagle potknął się o własne nogi i zawartość szklanki wylądowała na jasnych ciuchach Kingi i Justina.
-Alfredo ! - Krzyknął Justin
-Sory ... ? - Spojrzał na nich niewinnie.
-Hahahaha... Nie no ja nie mogę.. Co ja mam ostatnio takiego pecha ? ! - Kinga zaczęła się śmiać z ironią. - Idę się przebrać.. To się już pewnie nie spierze... - Spojrzała na swoją szarą bokserkę. Poszła się przebrać a Justin zaraz za nią. Ja tylko siedziałam i się po cichu śmiałam. Później dostałam sms'a od Nialla i tak jakoś się zatraciłam. Pisałam z nim chyba z 3 godziny, które nawet nie wiem, kiedy zleciały. Nie mogłam się już doczekać dzisiejszego wieczoru...
*Oczami Justina*
Karolina cały czas siedziała, z telefonem w ręku, Kinga się kręciła w te i z powrotem. Podróż jej nie służyła.
-Może się położysz skarbie ? - zapytałem.
-Nie wiem ... - wzruszyła ramionami i wzięła małego łyka zwykłej wody niegazowanej.
-Widzę, że masz już dość.. A przed nami jeszcze kawał drogi.. Chodź się położyć.. - nalegałem. Kinga pokiwała głową twierdząco i poszliśmy do pokoju. Ostrożnie położyła się na łóżku, na plecach. Ja zająłem miejsce obok niej.. Wzięła głęboki wdech i wypuściła głośno powietrze z ust.
-Spokojnie.. Zamknij oczy...
-To nic nie da Justin. - wtrąciła
-Shhhh. - pocałowałem ją delikatnie w policzek - zaufaj i zamknij oczy..
-Jus...
-Shhh.. zamykaj - przerwałem jej. Tak jak kazałem zamknęła oczy.
-I co teraz ? - zapytała. Ja milczałem. - Justin !
-Cicho... teraz idziemy spać.
-Chyba sobie żartujesz ! - podniosła się do pozycji siedzącej. Nagle lekko się zgięła i pobiegła do łazienki. Słyszałem tylko jak się męczy. Podszedłem do drzwi i czekałem aż stamtąd wyjdzie.
-Wszystko w porządku kochanie ? - zapytałem kiedy wyszła.
-Eeem.. tak, chyba tak. - uśmiechnęła się blado, podciągnęła koszulkę do góry, odsłaniając brzuch i położyła się na łóżko. Zanim zająłem miejsce obok niej pocałowałem ją lekko w brzuch.
-Idziemy teraz spać ? - zapytała.
-Jasne skarbie - uśmiechnąłem się i lekko przytuliłem. Po jakimś czasie zasnęła, kiedy wiedziałem, że już śpi, też postanowiłem zasnąć.
*Oczami Karoliny*
W końcu koniec podróży. Pod hotelem czekał Niall. Wzięłam swoje rzeczy zapakowałam do jego auta ustaliłam wszystko z Justinem jak, o której, gdzie i kiedy mam przyjeżdżać na koncerty i pojechaliśmy do jego hotelu.
-Jak się cieszę że cie widzę ślicznotko ! - krzyknął i podniósł mnie do góry całując i kręcąc się w okół własnej osi.
-Ja też.. - odwzajemniłam pocałunki.
-Ekheem. - usłyszałam. Odsunęłam się od Nialla- cześć - uśmiechnął się Zayn.
-Zayn ! Cześć - przytuliłam go po przyjacielsku, po chwili przyszła reszta. Przywitałam się z nimi, trochę pogadaliśmy. Oglądaliśmy przez jakieś 2 godziny telewizję potem Niall zaprowadził mnie do pokoju w którym mieliśmy spać.
-Jestem strasznie zmęczona, padnięta i w ogóle mam dość ! - opadłam na łóżko.
-Zrobię ci mały masaż - zaproponował. Ja po krótkim zastanowieniu zgodziłam się. Niall położył swoje ciepłe dłonie na moim karku i zaczął masować.. Po jakimś czasie zaczął jeździć swoimi chłodnymi wargami po mojej szyi doprowadzając mnie do szaleństwa. Jego ręce zjechały niżej, jeździł nimi po moich udach, coraz wyżej i wyżej. W końcu jego ręce wylądowały pod moją koszulką, którą powoli zaczął ściągać. Nie czułam się zbyt komfortowo, bałam się.. Po chwili chłopak wpił się namiętnie w moje usta, ściskając lekko moje pośladki niekontrolowanie wzięłam wdech co Niall wykorzystał i wsunął do mojej buzi swój język. Ściągnął moją koszulkę, powoli rozpinał moje spodnie. Bałam się.. Jego ręcę jeździły po całym moim ciele. Po chwili zakończyłam nasz pocałunek z głośnym mlaskiem. Spojrzałam na niego i wydukałam :
-Nie mogę - zrzuciłam jego ręce z mojej tali, podniosłam koszulkę z ziemi, ubrałam ją i ze łzami w oczach dodałam : Przepraszam, muszę się przewietrzyć - wyszłam z pokoju, zjechałam windą na dół i teraz stałam przed hotelem. Spojrzałam na telefon. Było po 23. Postanowiłam wrócić do hotelu Justina.
*oczami Kingi*
Leżeliśmy z Justinem w łóżku. To znaczy on już spał, a ja tylko leżałam. Po chwili usłyszałam jakieś ciche pukanie. Ściągnęłam z siebie rękę Justina i poszłam do drzwi. Znów ktoś cicho zapukał. Otworzyłam przestraszona drzwi, a w nich ukazała mi się zapłakana Karolina. Bez słowa wpuściłam ją do środka. Usiadła na kanapie w salonie, ja obok niej..
-Ejj.. co jest ? czemu nie jesteś u Nialla ? - zapytałam szeptem - co on ci zrobił ? ! - dodałam głosniej.
-Kinga .... ja uciekłam od niego - spojrzała na mnie oczmi pełnymi łez..
-Co ? ale czemu ?
-Bałam się... ja... byłam zmęczona chciałam się położyć, on mi zrobił masaż, a potem zaczął mnie całować i rozbierać ! Przestraszyłam się i wyszłam.. Powiedziałam mu, że idę się przewietrzyć.. Początkowo miałam taki zamiar, ale potem bałam się spojrzeć mu w oczy..
-Karolinaaa.... - przytuliłam ją ona płakała mi na ramieniu.. - Shhh... spokojnie.. Wszystko będzie okej.. Napisz tylko do Nialla, że jesteś u mnie, żeby się nie martwił.. Jestem pewna że nie jest zły... Spokojnie..
-Nie jestem pewna..
-Karolina .. Daj telefon, ja do niego napiszę. - uśmiechnęłam się. Karolina podała mi swój telefon ja napisałam do Nialla krótkiego sms'a o treści : Karolina jest u mnie / Kinga. Co prawda nie dostałam odpowiedzi na tego sms'a, ale byłam pewna, że się martwił. Siedziałyśmy z Karoliną w ciszy. Wszyscy spali, ja też powoli zasypiałam.
-Może pójdziesz spać co ? Prześpij się z tym .... - zamilkłam.. - kurde... źle to zabrzmiało. Przepraszam...
-Nie szkodzi.. Chyba masz rację.. Tylko.. ja nie wrócę tam teraz. - ciągnęła.
-To śpij tu .. - uśmiechnęłam się.
-Na pewno ?
-No tak ! Przecież nikt nie będzie miał ci za złe tego, że tu będziesz spać - zaśmiałam się. - to tylko jedna noc, jutro się wszystko wyjaśni i wrócisz tam, do Nialla.
-Oby... Pewnie jest na mnie zły ..
-Kurde ! Karolina... zrozum ... na pewno nie jest zły ! Nie każdy może być gotowy na taki krok.. Bo całować się, a uprawiać seks to jest różnica .. On na pewno zrozumie, że nie byłaś gotowa. - przytuliłam ją.
-Myślisz ?
-Ja to wiem !
-Okeeej... a ten... eee.. mam takie głupie pytanie... ty... no wiesz... zrobiłaś już to ? - no i padło to pytanie. Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Zamurowało mnie. Wzięłam łyka oranżady której sobie wcześniej nalałam. - Kinga ... odpowiedz - dodała.
-No wiesz.... ee.... - zatrzymałam się - tak. - powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Co ? - Karolina się zaśmiała.
-No tak ! - powiedziałam głośniej.
-Ale serio ? ! Kiedy, jak, z kim, po co, czemu ja nic o tym nie wiem ? ! - zaczęła wypytywać.
-Może pogadamy o tym jutro ? - chciałam zmienić temat.
-Nie ! Gadaj mi tu teraz ! Czemu mi nie powiedziałaś ..... ?
-No tak jakoś nie pytałaś..
-A kiedy to było... ? z kim .... ? gdzie ? no mów bo nie wytrzymam !
-Ahahahaha .. no okej, okej.. było to jakoś tydzień temu, w hotelu..
-A z kim ?
-Z żulem z pod sklepu ! - zażartowałam
-Co ? ! Hahahaha ..
-No oczywiście że z Justinem ! Chyba nie myślałaś, że z kimś innym !
-No nie wiem... nie wiem ..
-Co ? ! - spojrzałam na nią.
-Dobra, dobra nic.. żartowałam.. - przerwała - a ten.... fajnie było ? - zapytała nieśmiało.
-Ej... tego to się sama dowiesz ! kiedyś .... - dodałam.
-Dobra, ja tylko pytałam... - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
-Oj... było fajnie ! Ulżyło... ? ! - widziałam po jej minie, że zaraz się obrazi.
-Ahahahaha.. tak .. - zaśmiała się.
-Nie śmiej się tak głośno bo obudzisz wszystkich... - zakryłam jej buzię.
-Przepraszam...
-Dobra, chodź spać.. Jest prawie północ.. Zaraz ci przyniosę jakąś poduszkę i koc, będziesz spała tutaj.. - wskazałam na kanapę na której siedziała i na palcach wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam jakąś poduszkę i koc, i jej przyniosłam.
-Dobranoc - uśmiechnęłam się.
-Dobranoc - odpowiedziała. Ja poszłam do pokoju, położyłam się koło Justina.
-Gdzie byłaś ? - usłyszałam jego zaspany głos, a serce podskoczyło mi do gardła.
-Przestraszyłeś mnie... długo nie śpisz ?
-Wystarczająco, żeby się dowiedzieć, że mnie zostawiłaś tu samego - zaśmiał się. Obróciłam głowę w jego stronę, ale po chwili znów spojrzałam w sufit.
-Karolina będzie dziś tu spała... to znaczy w salonie..
-Co ? czemu ? przecież miała być u Nialla...
-Tak, ale... - przerwałam. - no nie ważne.. po prostu dziś będzie spać tutaj..
-No, ale co się stało ? Co on jej zrobił ? - wypytywał.
-Justin.. to jest sprawa między nią i Niallem.. Powiedziała mi, ale wiem, że nie chciałaby, żeby wiedział ktoś więcej..
-No, ale mi nie powiesz ?
-Tak, nie powiem.. - uśmiechnęłam się.
-No dobra - westchnął głośno. Jego ręce wylądowały na mojej tali i powoli przesuwały się w górę i w dół. Zatrzymałam jego dłonie bo powoli zaczynało mnie to łaskotać..
-Justin to łaskocze !
-Przecież o to chodzi. - zaśmiał się i zaczął mnie łaskotać jeszcze bardziej, aż zaczęłam się wiercić na łóżku..
-Ejj, ejj.. bo spadniesz - powiedział kiedy leżałam już na rogu łóżka..
-To będzie twoja wina.. - poprawiłam się i wróciłam na swoje miejsce. -Dobranoc - pocałowałam go w usta. Szatyn złapał mnie za kark i nie chciał kończyć pocałunku. Lekko podniosłam kolano i zaczęłam wbijać je w przyrodzenie chłopaka.. Ten jęknął i odsunął się..
-Tak się bawimy ? ! - zaśmiał się i dosłownie rzucił się na mnie.
-Ałł ! Justin złaź ze.... - nie dokończyłam ponieważ złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku, po chwili dołączył do tego swój język i lekko mnie łaskotał przy czym ja cicho się śmiałam.
-Ejjj ! słychać was ! - usłyszałam głos Karoliny z salonu..
-Hahaha ... widzisz Justin.. przeszkadzasz innym w śnie ! Złaź ze mnie...
-No dobra.... ale jeszcze tego pożałujesz... - oblizał usta i położył się obok mnie.
-Taaa... jasne.. już się nie mogę doczekać ! - zaśmiałam się.
-Dobranoc.. - szatyn okrył nas kołdrą. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.



Brakuje mi komentarzy ; ((
Przepraszam, że tak późno ♥
Chciałabym, żebyście więcej komentowali, bo wtedy wiem, że dla kogoś piszę c; ♥
tumblr_mpkws5fEi01qi92cso1_500.png
tumblr_m7k3bfG0E61qet1yko1_500.jpg
tumblr_mc3awjSpdd1r07hm1o1_500.png
tumblr_mpopmsV03G1s2vhu0o1_500.png
BOraDBnCYAAw7q-.jpg
Tagi: Rodział 27
12.07.2013 o godz. 18:46
Ze snu wyrwał mnie głośny dźwięk budzika.
-Co do ... ? ! - podniosłam głowę.
-Shhh.... - Justin przygniótł mnie swoim ramieniem. Budzik nadal dzwonił.
-Może tak, go wyłączysz ? - mimo denerwującego dźwięku miałam zamknięte oczy i starałam się nie zwracać uwagi na to, tak samo jak Justin.
-Czemu ja ? ! - zapytał zaspanym głosem.
-Bo masz bliżej...
-Wcale nie - poprawił głowę na poduszce.
-Justin...
-Shhhh... -przytulił mnie. Zza drzwi usłyszeliśmy krzyk :
-wyłączcie to coś ! Jest 6 nad ranem ! - to był zaspany krzyk Alfredo.
-Widzisz... wszędzie słychać ten budzik... Weź go wyłącz skarbie - szepnęłam.
-... - szatyn milczał.. Budzik stał na małym stoliku jakieś 2 metry od łóżka. Justin chwycił za swojego buta i rzucił w budzik, który automatycznie przestał grać.
-Już ! - wrzasnął Justin, żeby wszyscy słyszeli
-Kocham Cię stary ! - odpowiedział Alfredo. Justin z uśmiechem znów się położył i mocno mnie przytulił. Ja wcale nie protestowałam i znów zasnęliśmy.
Tak właściwie to Justin miał pobudkę przed 11. Musiał jechać i coś tam nagrać.. Mówił mi, ale ja byłam pół przytomna bo jeszcze w połowie spałam. Tak ogółem to obudziła mnie Karolina jakoś o 12. Poszłam zjadłam śniadanie.
-Gdzie wszyscy ? - zapytałam.
-Pojechali z Jusem. - wtrąciła Carly.
-To jesteśmy same ?
-No chyba tak - Karolina pokręciła głową..
-Jak dobrze... W końcu będzie cicho - zaśmiałam się. - to co dziś będziemy robić ? Mamy wtorek, godzinę 12:58, i resztę dnia bez planów.. - dodałam.
-Nie mam pojęcia.. Może pojedziemy gdzieś do jakiegoś klubu, czy restauracji z chłopakami i pogadamy, pośmiejemy się.. Bo tak właściwie to jeszcze tak nie robiliśmy.. - zaproponowała Carly.
-Dobry pomysł - uśmiechnęłam się razem z Karoliną.
Podczas ich nieobecności zamówiłyśmy stolik w jakiejś knajpie.. Nie miało być elegancko, tylko na luzie.. Jakaś pizza, zimne napoje i dużo śmiechu. Kiedy tylko wróćili, od razu powiedziałyśmy Alfredo i Justinowi o naszych planach. Bez dłuższego zastanowienia wpakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy. Złożyliśmy zamówienie na jakąś wielką pizze, jeszcze do tego jakaś oranżada.
-Carly ... ? - zaśmiałam się.
-Co jest ?
-Masz ser.... - przerwałam - na twarzy - zaczęłam się śmiać, każdy na nią spojrzał..
-O Jezu .... - wytarła ser z policzka z uśmiechem.
-Teraz spoko.. - uśmiechnęłam się. Justin wziął do ręki ketchup i chciał polać nim sobie kawałek pizzy. Coś mu nie szło, chyba były resztki. Po chwili ketchup rozprysnął się na pizze, moją koszulkę, ręce Karoliny, twarz Alfredo i Carly.
-Justin ! - wrzasnęliśmy wszyscy równocześnie.
-Sory .... ? To nie moja wina ! To ten ketchup ! - zaczął się bronić jak małe dziecko.
-Hahahahahaha ... - spojrzałam na Alfredo.
-No co ? ! - zapytał
-No wiesz... Masz pół twarzy w ketchupie... - zaczęliśmy się śmiać.. - Carly ty też! - dodałam, a ona zamilkła i zaczęła to ścierać.
-Justin ! Uduszę cię ! To moja ulubiona koszulka ! - spojrzałam na plamy.
-Skarbie...
-Nie skarbuj mi tutaj ! - zaśmiałam się - to była moja ulubiona koszulka !
-To teraz wiesz jak się czułem kiedy zwymiotowałaś mi na moje ulubione spodnie - wtrącił Alfredo z naciskiem na słowo : moje. Spojrzałam na niego przepraszająco, a potem znów na koszulkę. Wyciągnęłam chusteczki z kieszeni i zaczęłam wycierać...
-Ughh... idę do toalety... - wtrąciłam i wstałam..
-Ja też idę - dodała Karolina i wstała..
-Ejj.. mogę z wami ? - zapytał Justin.
-Nie ! - Karolina się zaśmiała.
-Jeeeju... - powiedziałam stając przed wielkim lustrem w toalecie i patrząc na moją koszulkę. - przecież tego się nie da zakryć ! Wyglądam, jak bym się nie myła 3 miesiące !
-Hahahaha .. Dobrze, że ja dostałam tylko po rękach... - zaśmiała się Karolina.
-To się ciesz... - przerwałam - nie no... Mam tego dość ! To się nie zmyje teraz ! Muszę to wyprać.. Ughh... Dobra chodź ! - pociągnęłam Karolinę z rękę i wróciłyśmy do stolika.
-Justin ...
-Hmmm ? - spojrzał na mnie.
-Dawaj mi twoją bluzę ...
-Ale po co ci ? Przecież jest nawet ciepło...
-No tak... ale ja mam koszulkę z ketchupu i wyglądam jak bym się nie myła !
-Hahahaha ... Skarbie spokojnie... Już masz.. - ściągnął swoją szarą bluzę z kapturem i podał mi ją.
-Dziękuję - uśmiechnęłam się i szybko ją na siebie ubrałam. Bluza pachniała nim.. Dosłownie.. Ten zapach mnie paraliżował.. Po zjedzeniu 2 wielkich kawałków pizzy położyłam ręce na stole, a po chwili położyłam też głowę. Szatyn położył się na mnie.
-Justin.. przygniatasz mnie..
-Trudno..
-Eeeeeh- westchnęłam.
-Dobra ej, ludzie... Jest już po 15.. Zbieramy się ? - zapytała Karolina. Alfredo wzruszył ramionami tak samo jak ja i Carly.. -Justin ... ? - dodała.
-No co ?
-Jedziemy ?
-No możemy.. Może do kina ?
-A na co ?
-Nie wiem.. Na cokolwiek - zaśmiał się. Ja się podniosłam tym samym zrzucając szatyna z moich pleców. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do najbliższego kina. Alfredo i Justin poszli kupić popcorn, a my miałyśmy wybrać film i kupić bilety..
-O nie ! My idziemy coś kupić, a wy po bilety..
-No dobra- przytaknęli głowami i pobiegli do kasy. My poszłyśmy i kupiłyśmy jakiś popcorn. Nie chcieli powiedzieć na co idziemy, ale kiedy już się zaczęło myślałam, że nie wytrzymam..
-Justin ! Alfredo ! Film o jakiś monster-trackach ? ! Serio ? ! - wrzasnęła Carly.
-Mieliśmy coś wybrać- zaśmiał się Alfredo. Głośno westchnęłam, zsunęłam się z fotela i w pozycji pół leżącej jadłam popcorn. Film tak mnie nudził, że wyciągnęłam sobie telefon i napisałam do Natalii. Pisałam z nią jakiś czas, ale w końcu musiała kończyć. Napisałam do Karoliny mimo, że siedziała obok mnie.
-Do kogo tak piszesz ? Zdradzasz mnie ? - zapytał Justin po jakimś czasie.
-Tak ! - zaśmiałam się.
-Co ? ! - szatyn podniósł się.
-Żartowałam wariacie..
-Już myślałem ...
-Cicho tam ! - wrzasnął Alfredo - niektórzy tu oglądają...
-Taaa... Chyba tylko ty.. - Karolina rozejrzała się po sali.. Inni, którzy przyszli na ten film też mieli jakieś inne zajęcie niż oglądanie tego filmu.. - no.. mówiłam, że tylko ty..- zaśmialiśmy się.
Po filmie wróciliśmy do domu... Było dopiero przed 18.
-Ejj... mamy jeszcze cały wieczór.. Co będziemy robić ? - zapytała Carly
-Mnie to obojętne, byle znów nie oglądać jakiegoś nudnego filmu i nie jeść pizzy. Mam dość - zaśmiałam się.. - idę się przebrać. - przebrałam koszulkę i długie spodnie zamieniłam w krótkie spodenki. Oczywiście bluzę Justina założyłam z powrotem. Bula była mi do połowy uda więc zakrywała mi spodenki i wyglądało jak bym była w majtkach..
-Trudno ... -westchnęłam kiedy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i wróciłam do salonu do reszty. Oni już siedzieli i grali na konsoli.
-łooooooo .... - krzyknął Alfredo kiedy Karolina z nim wygrała.. Wcale się nie dziwiłam.. Teraz grała Carly z Karoliną, Alfredo poszedł do toalety, ja oglądałam jak dziewczyny grają, a Justin siedział obok mnie.. Poczułam jak jego ręka zaczyna jeździć po moim nagim udzie.. Po chwili poczułam jak jego ciepłe dłonie dostały się pod moją koszulkę i gładziły mnie po plecach..
-Ekhem. - odchrząknęłam, mimo to szatyn nie przestawał.
-Kinia.. twoja kolej. - Carly wyciągnęła rękę z padem w moją stronę. Podniosłam się i zaczęłam grać.. I tak w kółko sie zmienialiśmy. W końcu zachciało mi się spać i co chwile ziewałam, zarażając tym innych.
-Kinga !
-Co?
-Idź spać bo ziewasz, a przez to ja też ziewam ! - zaśmiał się Alfredo.
-Wiesz... z wielką chęcią pójdę spać .. jestem zmęczona a jest po 22. - przeciągnęłam się i znów ziewnęłam - dobra.. dobranoc wszystkim.. - ruszyłam do pokoju.
-To ja też się zbieram.. Dobranoc - wydukał szatyn i ruszył za mną.
-No to my chyba też.. Co będziemy tak siedzieć ... - wtrąciła Carly..
-No idziemy spać - dodała Karolina.
-Dobranoc - zakończył rozmowę Alfredo i wszyscy poszli do swoich pokoi.
Weszłam do pokoju, rzuciłam bluzę gdzieś na krzesło i od razu położyłam się spać.. Byłam na prawdę zmęczona.
-Nie mów, że już idziesz spać - szatyn wisiał nade mną..
-No idę, idę.. - Justin bez zastanowienia wpił się w moje usta i przyległ do mnie swoim ciałem.. Lekko ścisnął moje pośladki na co ja nie kontrolowanie jęknęłam dając mu dostęp do mojej buzi. Wykorzystał to i wśliznął tam swój język. Odwróciłam szatyna i teraz to ja byłam nad nim i siedziałam na nim okrakiem.
-Kocham Cię... ale - przerwałam i wpiłam się w jego malinowe usta - ale ... Nie dzisiaj skarbie - wyszeptałam mu do ucha i zagryzłam dolną wargę uśmiechając się lekko. Zeszłam z niego i położyłam się obok przykrywając kołdrą. Szatyn mnie zrozumiał, także przykrył się kołdrą i mocno mnie do siebie przyciągając szepnął :
-Kocham cię, dobranoc shawty. - i zasnęliśmy.
tumblr_mp7lloFHlW1r2w1gzo1_500.png
tumblr_mp9tnhfXmi1qeyo6jo1_500.png
tumblr_mp6ckxWr7W1s4qtnqo1_500.png
tumblr_mpbxdzfE9f1qhft5ko1_r2_500.jpg
Tagi: Rozdział 26
04.07.2013 o godz. 17:28
Rano usłyszeliśmy jak ktoś puka do pokoju, a serce nam podskoczyło do gardeł. Ja byłam w bieliźnie i koszuli Justina a on w samych czarnych bokserkach.. Szybko zerwaliśmy się i pobiegliśmy do szafek. Grzebiąc w jednej z pułek rzuciłam szatynowi jego dresy i koszulkę, którą szybko ubrał. Natomiast ja ubrałam niebieskie jeansy i białą bokserkę.
- Justin odwrotnie! - krzyknełam patrząc na jego koszulkę.
- Ty tak samo!- powiedział patrząc na mnie.
Szybko ściągneliśmy bluzki i ubraliśmy poprawnie.
Nagle otworzyły się drzwi od pokoju a w nich staneła postać Karoliny.
-No hej - uśmiechnęła się szeroko.
-Czeeeść - wyjęczałam i uśmiechnęłam się z nadzieją, że nie zauważy mojego przerażenia w oczach.. Strasznie się przestraszyłam, bałam się że będzie przypał.
-Idziecie na śniadanie ? - zapytała
-Ummm .. - spojrzałam na Justina - ta... już idziemy. - Karolina wyszła z pokoju.
-Ufff.... Ale był by przypał - usiadłam na łóżko. Chłopak zajął miejsce obok i zaczął jeździć swoimi ciepłymi dłońmi po moich ramionach. Spojrzałam na niego, a w oczy rzuciła mi się malinka którą mu zrobiłam.
-Justin !
-Co jest ?
-Strasznie ci widać tą malinkę na szyi...
-Hahaha, no mocno się wpiłaś... - przejechał po niej palcami.. - trudno, się mówi.
-Justin, ale jak ktoś to zobaczy zaraz będzie wielkie halo !
-A co ich interesuje nasz życie prywatne ?
-No niby nic, ale ... - przerwałam.
-Ale co ?
-Właściwie to nie wiem - zaśmiałam się. - lepiej załóż jakąś hustę czy coś.. Tak chyba będzie najlepiej..
-No dobrze, skoro chcesz... - sięgnął po czarną bandamę i zawiązał ją w okół czyi. Teraz nie było nic widać..
-Idealnie - pocałowałam go w usta, złapałam za rękę i poszliśmy na śniadanie.
Było około 12 Carly podeszła do Justina i z uśmiechem powiedziała :
-Chyba się nie obrazisz, jak zabiorę Kingę i Karolinę do cantrum prawda? - ja i Karolina spojrzałyśmy na Carly pytająco, a ta nie zwracając na nas uwagi nadal wyczekiwała odpowiedzi Justina.
-No nie wiem.. Co ja będę z tego miał ? - zaśmiał się.
-Y. nie wiem.. chcesz hamburgera czy coś ? możemy ci przywieźć - zaśmiała się.
-Nie, dzięki.. Dobra jedźcie, ale dziś koncert nie zapomnijcie o tym - zaśmiał się.
-Dobra, dobra .. - Calry uśmiechnęła się i ciągnąc mnie i Karolinę za ręce wyszłyśmy na hol. Zeszłyśmy na podziemny parking do auta i pojechałyśmy do centrum, do jakiejś kawiarni. Siedziałyśmy i gadałyśmy cały czas.
Kiedy włuczyłyśmy się po uliczkach w centrum miasta, mijałyśmy sklep z gazetami. Karolina złapała mnie za rękę i zatrzymała się.
-Co jest ?
-Patrz ... to ja ! na okładce !
-Co ? ! - Karolina wskazała mi gazetę. Nie była główną postacią okładki, ale w lewym dolnym rogu było jej zdjęcie i Justina występujących razem na scenie. Weszłyśmy do środka i kupiłyśmy jeden egzemplarz tej gazety. Na jednej ze stron było wszystko dokładnie opisanie.. Karolina była w tej gazecie spostrzegana jako początkująca piosenkarka, która chce się wybić dzięki Justinowi i jej chłopakowi Niallowi.. Było tam także jej i Nialla zdjęcie, jak się żegnają przed hotelem.
*oczami Karoliny*
Byłam wściekła że takie coś napisali.. Przecież to nie była prawda !
-Karolina.. spokojnie.. - rzuciła Carly. - nie masz się czym martwić.. To tylko plotki.
-Tak, ale na mój temat ! Przecież tak w ogóle nie jest !
-Wiemy to, ale oni - wskazała na gazetę- zrobią wszystko, żeby tylko mieć temat.. Nie martw się.. - Carly mnie pocieszała.
Łaziłysmy jeszcze jakiś czas, zajrzałyśmy do kilku sklepów, Carly zaczepiło kilka fanów. W końcu postanowiliśmy się zbierać i ruszyłyśmy w stronę parkingu na którym Carly zostawiła auto. Po drodze zaczął padać mały deszcz, który potem zamienił się w ulewę. Zaczęłyśmy biec do samochodu, ale i tak przemoknięte przyjechałyśmy do hotelu.
-Hahahaha, trochę przemokłyście - zaśmiał się Alfredo razem z Justinem kiedy weszłyśmy do salonu.
-Nie, ani trochę - odpowiedziałam w sarkaźmie.
-Idę się przebrać .. - rzuciła Kinga i poszła do pokoju w którym spała, ja i Carly zorbiłyśmy to samo.
*oczami Kingi*
Przebrałam się już i wysuszyłam włosy. Teraz były posrkręcane na wszystkie strony więc stanęłam przed lustrem i zaczęłam je prostować. Po chwili w drzwich pojawił się Justin. Podszedł do mnie, objął w pasie i szepnął do ucha :
-Pomóc ci ?
-Nie, sama dam radę - uśmiechnęłam się do odbicia.
-No proszę... - nalegał.
-Justin, ja muszę tylkko wyprostować włosy ..
-No to ja ci je wyprostuję ! - wyrwał mi z ręki prostownicę. Wziął mały kosmyk poskręcanych włosów i zaczął powoli prostować.
-Justin, jak mi spalisz włosy to cię zabiję. - wtrąciłam . Szatyn tylko spojrzał na moją twarz w lustrze i się uśmiechnął. Zdenerwowana czekałam aż skończy.
-Ałć ! - jęknął, a ja aż się wzdgrnęłam..
-co jest ? ! co zrobiłeś ? !
-Zamiast włosów chciałem chyba sobie palec wyprostować... bo się popażyłem... weź to zabież to jest strasznie gorące ! - oddał mi prostownicę.
-Hahahaha, no widzisz.. - spojrzałam na niego. - gdzie ? - zapytałam. Chłopak jak małe dziecko pokazał mi miejsce w którym się popażył, a ja lekko musnęłam je wargami ...
-eee... wargi też sobie popażyłem - wtrącił z uśmiechem
-Hahaha, coś mi się nie wydaję.. - zaśmiałam się i dokończyłam prostować te włosy. Po kilku minutach skończyłam, a szatyn bacznie mi się przyglądał opierając się o framugę drzwi.
-Jedziemy ?
-Gdzie ?
-No na twój koncert ! - zaśmiałam się.
-Aaaaa... no tak, tak.. Chodźmy - zaśmiał się. Dołączyliśmy do reszty i pojechaliśmy.
*oczami Karoliny*
Koncert odbył się tak jak zawsze. Najpierw to całe M&G potem Carly na scene weszła, jako support i w końcu Justin. Kilka piosenek, potem 'Beautiful' z Carly. Znów kilka piosenek i czas na Overboard. Weszłam na scenę pełna emocji, przystawiłam mikrofon do ust i po kolei śpiewałam słowa piosenki. Światła jak i oczy wszystkich ludzi zebranych tam były teraz skierowane na mnie. Po zwrotce jakieś inne światło padło na Justina schodzącego powoli ze schodów i śpiewającego swoją część piosenki. Na jego widok uśmiechnęłam się lekko, ale znacząco. Podeszłam do niego kilka kroków, on do mnie. Spojrzał mi w oczy i objął delikatnie w pasie. Przez jakiś czas, śpiewał patrząc na mnie, ale potem zwrócił się do tłumu fanek. Puścił mnie i poszedł przed siebie, ja zaraz za nim. Teraz śpiewaliśmy razem. Moje serce biło coraz mocniej, pisk fanek było słychać coraz to głośniej. Za każdym razem piszczały bardziej kiedy tylko Justin mnie objął czy coś takiego. Uśmiechałam się lekko starając powstrzymać emocje, które przejmowały nade mną władzę. Jak za każdym razem kiedy wyszłam na scenę, chciałam skakać i piszczeć z radości, bo uwielbiałam występować, ale starałam się jakoś opanować to i sprowadzić wszystko do szerokiego uśmiechu. Piosenka się skończyła, ukłoniłam się lekko tak jak po każdym występie. Justin mocno mnie przytulił, po chwili puścił i machając do tłumu ludzi z szerokim uśmiechem zeszłam, a właściwie zbiegłam ze sceny..
Za sceną czekała już na mnie Kinga i Carly tak jak zazwyczaj. Idąc do nich po drodze oddałam mikrofon.
-Wspaniale ci poszło - uśmiechnęły się do mnie.
-Dzięki - przytuliłam je mocno.
-Niall dzwonił - Kinga oddała mi mój telefon - powiedziałam, że występujesz i jak skończysz to oddzwonisz..
-Ooo... to ja lecę oddzwonić, dzięki - uśmiechnęłam się szeroko i poszłam do garderoby oddzwonić.
-Hej.
-Cześć kochanie - usłyszałam głos Nialla w słuchawce. - dzwoniłem, ale byłaś na scenie, jak poszło ?
-Tak wiem. A poszło chyba dobrze, nie obrzucili mnie pomidorami i nie wybuczeli więc spoko - zaśmiałam się - co tam ?
-Nic, właśnie siedzę i myślę.
-Nad czym ?
-A wiesz.. ostatnio się dowiedziałem, że Justin będzie występował w Paryżu w 2 ostatnich dniach naszego pobytu tam więc tak sobie pomyślałem, czy się nie spoktamy .. ?
-No jasne że tak ! Niall nad czym ty się zastanawiałeś ? !
-No bo może masz jakieś inne plany.
-Nawet gdybym je miała to bym z nich zrezygnowała !
-Haha, w takim razie widzimy się w piątek wieczorem okej ? Tym razem będziemy w moim hotelu..
-No dobra.. - uśmiechnęłam się. - Ja muszę kończyć, przepraszam..
-Jasne, pa , kocham cię .
-Ja ciebie też - rozłączyłam się i wróciłam do dziewczyn.
Koncert się skończył, Justin zszedł ze sceny, pogadał z nami a potem razem z Kingą poszli do jego garderoby. Ja z Carly byłyśmy już przebrane więc tylko na nich czekałyśmy.
-Co oni tam robią tyle czasu ? - zapytałam Carly patrząc na zegarek.
-Hahahaha - Carly się tylko zaśmiała i zmierzyła mnie wzrokiem..
-No co ?
-Nie nic ... - siedziałyśmy jeszcze z pięć minut i w końcu wyszli. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu nocnego.
-Kinia... będziesz coś zamawiać ? - zapytałam siadając na przeciw niej w tym klubie..
-No nie wiem ... - odparła.
-Ja ci coś zamówię, okej ? - wtrącił Justin, a Kinga tylko się uśmiechnęła. Każdy zamówił sobie po jakimś drinku i po jakimś czasie każda szklanka była pusta. Niektórzy zamówili sobie jeszcze po jednym, ale ja, Kinga, Justin, Scooter odpóściliśmy. Koło 3 nad ranem byliśmy w hotelu.
-Karolina ... zamień się pokojem.. - zaczęła temat Kinga ..
-Co, ale czemu ?
-No bo ty masz podwójne łóżko, a u Justina jest pojedyńcze i mnie przygniata .. - zaśmiała się .
-Ahahaha ... to o to chodzi ... - przerwałam - Jasne spoko.. tylko nie wiem czy Justin będzie z tego zadowolony ..
-Będzie musiał .. - odeszła z uśmiechem. Zamieniliśmy się pokojami. Szybko poszłam się wykąpać, a potem spać.
*oczami Kingi*
-Co zły jesteś za tą zamianę ? - zapytałam Justina.
-No trochę..
-No, ale czemu ? !
-No bo mamy teraz takie wielkie łóżko, a wcześniej było takie małe i mogłem być bliżej ciebie.. - przeczesał włosy. Ja się tylko zaśmiałam, wzięłam jakąś luźną koszulkę i spodenki z walizki, a potem poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny ciepłej wody i zanurzyłam w niej swoje ciało. Po jakiś 20 minutach wyszłam, wytarłam się, ubrałam i wysuszyłam włosy. W końcu wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Justin i przeglądał coś na laptopie. Kiedy tylko zobaczył, że wyszłam zdezorientowany wyłączył laptopa i poszedł do łazienki po drodze całują mnie w głowę.. Chciałam zapytać co tam robił, ale byłam strasznie zmęczona więc zostawiłam tą sprawę i położyłam się. Po jakimś czasie usłyszałam, jak drzwi pokoju się otwierają, potem poczułam ciepło ciała Justina i jak jego wargi lekko muskają mój policzek.
-Dobranoc księżniczko.. - szepnął mi do ucha lekko przygryzając jego płatek.
-Dobranoc - uśmiechnęłam się - wariacie.. - dodałam odwracając się do niego twarzą, wtulając w jego nagi i umięśniony tors.






Wybaczcie, że dopiero dziś ;c Niestety od tamtego czwartku nie miałam internetu ;c ♥ Mam nadzieję, że się podoba ♥ ilysm ♥
tumblr_mnw5yivDe51rsrrnbo1_500.png
tumblr_movfnjiH7l1r9alaeo1_500.png
tumblr_mo4tha7tmo1r33ehuo2_500.png
BJNHBD5CUAAMty3.jpg
tumblr_mouw2uWaa71rn6y8zo1_500.png
Tagi: Rozdział 25
26.06.2013 o godz. 13:29

#IMAGINE:

*zaskoczyłaś Justina przychodząc na jego próbę przed koncertem. Nie widział cię bardzo długo. Pamachałaś mu a on przybiegł do ciebie tak : krzycząc że jest normalny*
Tagi: ikzjcd
25.06.2013 o godz. 19:15
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ (+18)

-Co ty tu do cholery robisz ? ! Nie masz własnego życia ? ! - Justin zdenerwował się jeszcze bardziej.
-Jus... spokojnie - usłyszałam ten głos.. Teraz byłam pewna, że to Selena. Wepchała się do środka i kiedy zobaczyła mnie siedzącą na kanapie zamurowało ją.
-Cześć - wymamrotała ponuro..
-Co ty tu robisz ? ! - wstałam i zapytałam zdenerwowana..
-Nie masz co robić ? - zapytał Justin i zatrzasnął drzwi garderoby.
-Słuchaj... - przerwała i chwile się zastanowiła.. - Kinga .. - dodała, ale bardziej brzmiało to jak pytanie - Chciałabym pogadać z Justinem w 4 oczy. - zrobiłam wielkie oczy, tak samo jak Justin. Spojrzałam na szatyna on po chwili się odezwał :
-A może ja nie chce... Selena nie rozumiesz, że wszystko skończone ? !
-Justin... tak rozumiem.. to znaczy .. - przerwała - po prostu chce pogadać. - po długich namowach oboje z Justinem zgodziliśmy się, ja wyszłam z garderoby, a oni zostali. Poszłam do Karoliny.
-Hej, co jest?
-Selena przyszła....
-CO ? ! GDZIE ONA JEST ? !
-Z Justinem w jego garderobie..
-Co ? ! Zostawiłaś ich tam samych ? ! Oszalałaś ? !
-Oboje z Justinem uzgodniliśmy, że z nią porozmawia....
-Kinga ! Nie wiesz czego możesz się po niej spodziewać ! Skąd wiesz, że się tam na niego nie rzuci i nie zacznie całować ! Nie zdziw się jak ich tak zastaniesz ! - Karolina ciągle krzyczała
-Karolina... on taki nie jest... ja to wiem... ufam mu..
-Kinga.. ja wiem.. Ale nie wiesz w jakim celu przyszła Selena, niby pogadać, ale może i coś więcej.. Kinga.. Ja po prostu nie chcę żebyś cierpiała.. Chociaż wiem, że Justin cię kocha a ty go.. Ale boję się tego co zrobi Selena.. - uspokoiła się i już nie krzyczała. - siedziałam z nią jeszcze jakieś 15 minut kiedy nagle usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami. Wybiegłam przed garderobę Karoliny i rozejrzałam się.. Zobaczyłam biegnącą Selenę, z oczami we łzach..
-Justin ! Co się stało ? - wpadłam do jego garderoby, a on siedział na kanapie z twarzą zakrytą dłońmi.
-Justin ... co jest ? - powtórzyłam pytanie i usiadłam obok niego. Szatyn podniósł głowę i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Choćbyś nie wiem jakie plotki usłyszała, wiedz, że cię bardzo kocham i bardzo mi na tobie zależy .. Jasne ?
-Justin ... ale .. o co ci chodzi ? co się stało ?
-Obiecaj mi, że nie uwierzysz w żadne złe plotki na temat tego co do ciebie czuje.. Wiedz, że cię bardzo, ale to bardzo kocham i zależy mi na tobie jak na nikim innym ..
-Justin - do moich oczu napłynęły łzy.. - Obiecuję. - dodałam.. Szatyn chwycił moją twarz w swoje dłonie i pocałował mnie.
-Justin .... - spojrzałam na niego, on na mnie. - co się stało ? Co ona ci powiedziała ?
-Nic.. po prostu, dowiedziałem się, że ona nie odpuści.. Wygarnąłem jej, ona tylko krzyknęła że tego pożałuję i wybiegła z płaczem, trzaskając drzwiami.. Słuchaj skarbie.. ona na pewno rozpuści jakieś plotki, dlatego chciałem być pewien, że w nie nie uwierzysz ..
-Justin... Nigdy bym w takie coś nie uwierzyła .. - przytuliłam do mocno on mnie także. Całemu zdarzeniu przyglądała się Karolina.
-Może lepiej zbierajmy się już do hotelu .. No chyba, że masz jakieś plany - uśmiechnęłam się.
-Właściwie to nie, bo nie wiedziałem, że przyjedziesz. Bardzo się cieszę, że już jesteś - uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za rękę..
-No to jak ? Przebierasz się czy tak wracasz ? - wtrąciła Karolina..
-Szybko się przebiorę i jedziemy - uśmiechnął się i bez żadnej przeszkody zaczął się przy nas rozbierać.. Najpierw koszulka potem spodnie.. Ja z Karoliną zmierzyłyśmy go wzrokiem potem spojrzałyśmy na siebie i cicho się zaśmiałyśmy..
-No co ? - spojrzał Justin na nasze uśmiechy.
-No nic skarbie - podeszłam do niego i poprawiłam mu jego roztrzepane włosy. Szatyn lekko musnął moje usta, złapał za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
Pod hotelem był już spory tłum ludzi jak i paparazzi. Jeeju .. Ci ludzie potrafią dla pieniędzy zrobić wszystko ! Dosłownie.. Jeden z nich wyskoczył przed maskę samochodu, żeby tylko zrobić zdjęcie mi, Karolinie i Justinowi.
-To jest chyba przesada ! Czy oni nie mają prywatnego życia ? ! Justin... jak ty to wytrzymujesz ? - oburzyła się Karolina.
-Jakoś ... - odpowiedział wzruszając ramionami - nie jest łatwo, ale jednak da się przeżyć.. Choć czasem na prawdę przesadzają. -Jak na zawołanie jakiś paparazzi coś nawyrabiał i przewrócił jedną z fanek.. Justin się mocno wkurzył i zaczął krzyczeć na tego paparazzi. W końcu Kenny oderwał od szatyna paparazzo i bezpiecznie pomógł wstać fance. Justin się lekko do niej uśmiechnął, zapytał czy wszystko w porządku. Ona uśmiechnęła się szeroko i pokiwała twierdząco głową. Weszliśmy do hotelu, kolejne nowe pomieszczenie..
-Czuj się jak u siebie - zaśmiał się Justin i zaprowadził mnie do pokoju w którym miałam spać.
-Justin ...
-Mhmm ?
-Gdzie ty śpisz ? - zapytałam.
-Ja ... no tutaj .. z tobą.. - uśmiechnął się.
-Mamy się gnieść na jednoosobowym łóżku ? !
-U ciebie daliśmy radę. - przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.. - no chyba, że chcesz to mogę spać w salonie.. Kanapa też jest dość wygodna... chybaa..
-No to chyba będziesz musiał - wzruszyłam ramionami i poważnie na niego spojrzałam.. On na mnie także spojrzał z zaskoczeniem.
-Co?
-No tak.. Chyba będziesz musiał jednak tam spać ..
-Żartujesz..
-Nie Justin.. - Szatyn zamilkł. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, mówiąc, że żartuję.
Opadłam na łóżko, po chwili obok mnie znalazł się Justin, mocno mnie przytulił tym samym przybijając do łóżka..
-Dobranoc - wymamrotał opierając głowę na moim ramieniu.
-Justin... muszę iść się przebrać.. Jestem z ciuchach.. - szatyn ani drgnął. Starałam się jakoś uwolnić z jego uścisku, ale nic z tego bo on jeszcze bardziej napierał.
-Ughhh ! Justin !
-No co ?
-Chcę iść się przebrać !
-Ja ci mogę pomóc.. - zaczął jeździć ręką po moim udzie, jechał coraz wyżej i wyżej..
-wiesz, że jestem przeciwny co do seksu przed ślubem ale możemy spróbować ... - szepnął szatyn.
Po chwili zaczął ściągać moją koszulkę, składając przy tym pocałunki na mojej szyi. Po kilku minutach jego jak i moje ciuchy leżały na ziemi.. Teraz byliśmy w samej bieliźnie. Justin z pocałunkami na szyi zjechał niżej i teraz jego wargi łaskotały mnie po brzuchu. Jeździłam rękoma po jego nagim torsie drażniąc paznokciami. Szatyn zbliżył się do mojej twarzy i wpił się w moje usta, po chwili jego język znalazł się w mojej buzi i delikatnie łaskotał moje podniebienie.
Postanowiłam przejąć kontrolę i przewróciłam szatyna. Teraz to ja byłam nad nim. Siedziałam na nim okrakiem i powoli zaczęłam składać pocałunki na jego szyi.. Po chwili wyszukałam sobie idealne miejsce na zrobienie mu malinki i zaczęłam ssać skórę z tego miejsca.
-Idealna - oderwałam się od szyi szatyna i zagryzłam dolną wargę.. Justin się uśmiechnął i przewracając mnie powiedział :
-Teraz moja kolej - uśmiechnął się łobuzersko i zaczął szukać idealnego miejsca na malinkę.. Jeździł wargami po całym moim ciele od pasa w górę, a rękoma po moich nogach. W końcu wybrał miejsce i zaczął delikatnie ssać moją skórę. Kiedy skończył, przyległ do mnie swoim ciałem i namiętnie pocałował.. Jego dłonie swobodnie jeździły po całym moim ciele, w końcu zatrzymał się na moich pośladkach i lekko je ścisnął przy czym ja lekko jęknęłam.. Gwałtownie wciągnęłam powietrze w momencie, gdy jego pełne usta dotknęły mojej ciepłej skóry, wysyłając mnie do innego świata. Zamykając oczy, otworzyłam usta i chwyciłam dłonią jego kark. Przejechał językiem po miejscu, które właśnie pocałował, po czym otworzył usta i zaczął je ssać, doprowadzając mnie do jęku. Ocierając się o moją skórę, zaczął ssać jeszcze bardziej sprawiając, że jęknęłam jeszcze głośniej.
Postanowiłam, że tym razem to ja będę na górze. Szybko owinęłam go nogami w biodrach i przewróciłam tak,że teraz
ja byłam na górze. Drażniłam dłońmi jego nagi tors. Całując jego klatkę piersiową jeździłam ręką po całym jego ciele. Ponownie usiadłam na niego okrakiem i wróciłam do poprzednich czynności. Moja ręka jeździła coraz niżej, aż w końcu znalazła się na kroczu chłopaka. Delikatnie masowałam Jerrego na co szatyn jęknął. Jego szybkim ruchem ponownie znalazłam się na dole. Moje podniecenie rosło z sekundy na sekundę. Delikatnie podniósł mnie by dostać się do zapięcia od stanika. Jak na złość nie dawał sobie z nim rady.
-czekaj ja to zrobie- powiedziałam podnosząc się do góry
- nie, ja sam- powiedział stanowczo
Gdy w końcu mu się udało rzucił stanik na bok. Masował, całował i przegryzał moje piersi doprowadzając mnie do szaleństwa. Cicho jęczałam wbijając paznokcie w jego skórę. Zsunął ręce po moim ciele zahaczając o majtki. Delikatnie je zsunął i namiętnie pocałował moje usta. Wsuwając swój język do mojej buzi, jęknęłam gdy poczułam jak ściska moje pośladki.Szatyn zaśmiał się nie przestając mnie całować. Gdy pozbył się mojej dolnej bielizny zerwał się z łóżka sięgając po spodnie. Nerwowo przeszukiwał kieszenie szukając prezerwatyw.
- Justin! temperatura mi spada! -pośpieszyłam go. W końcu znalazł.
Szatyn szybko znalazł się nade mną i ponownie położył swoje gorące dłonie na moim ciele. Wpił się w moje usta jeszcze bardziej przylegając do mnie ciałem. Moja dolna część pulsowała od seksualnego napięcia. Włożyłam ręce pod bokserki szatyna i zsuwałam je w dół. Szatyn oderwał się na chwilę i otworzył małe pudełko wyciągając gumkę, nakładając ja na siebie szybkim ruchem co oznaczało o nie lada wprawie. Ponownie wpił się w moje usta, rozchylając moją nogę. Jednym delikatnym ruchem wszedł we mnie. Po raz pierwszy poczułam paraliż przechodzącym przez moje ciało. Głośno jęknęłam wbijając paznokcie w jego plecy. Poruszał się delikatnie ale stanowczo. Z każdym ruchem sprawiał mi ogromną przyjemność, przez co nie mogłam powstrzymać cichych jęków, które jeszcze bardziej motywowały chłopaka. Mocno wbijałam paznokcie w jego skórę z rozkoszy jaką mi dawał. Po dwóch mocnych pchnięciach krzyknęłam głośno jego imię, dając znak że doszłam. Chwilę później szatyn wyszedł ze mnie położył się obok, przykrył nas prześcieradłem, kładąc głowę na moim ramieniu.
- kocham cię - powiedział całując moje usta
- ja ciebie też - odpowiedziałam.



Ja nie mogę ... hahahah, przepraszam, za ten rozdział :D ale na samym początku jest wzmianka ze czytasz na własną odpowiedzialność więc XD hahahah ;D Mam nadzieję, że się podobało, chociaż trochę i emocje były XD lol
Do następnego ♥
tumblr_mdop6rP2El1r7ys96o1_500.jpg
tumblr_mnp54tCg251r7kco9o1_500.png
tumblr_mfi525PT481rrkjsko1_500.jpg
tumblr_lly7koL2R81qibh0io1_500.jpg
BAj_QLPCQAA9gVT.jpg
Tagi: Rozdział 24
14.06.2013 o godz. 16:09

Chapter 20


Oczami Missy


...wtedy...

-Jessica...-pisnęłam tuląc ją do siebie-wszystkiego najlepszego...-ma szczescie ze sie urodzila w wigilię. Dostaje wiecej prezentow.
-Dziekuje-odpowiedziala siedzac na bujanym fotelu babci Justina.
-Mam dla ciebie prezent-powiedzialam. W tym momencie do pokoju wszedl Justin z wielką paczką. Podał mi ją.
-Co to jest ?-zapytala wpatrujac sie w pakunek. Dalam jej go.
-Rozpakuj ale ostroznie-poprosilam. Justin przytulil mnie od tyłu przykladając policzek do mojego. Wszyscy patrzyli sie na jej reakcje.
-O moj boziu...to dla mnie?-uslyszelismy szczekanie psa-maly szczeniaczek -pisnela z radosci. wyjela go z klatki i przytulila do siebie. Polozyla go na chwile i przybiegla do nas tuląc mnie mocno. Oczy mojej mamy świecily od przeźroczystych kropelek splywających po jej twarzy ale mimo to usmiechala sie.
-Jak sie wabi?-spytala mnie Jessica odrywając sie ode mnie.
-Sama go musisz nazwac-odpowiedzialam głaszczac nowego czlonka rodziny.
-Nazwe go Bieber-Justin zachicotal przysuwajac mnie do siebie mocniej.
-A wiecie dlaczego?-zapytala patrzac po kolei na wszystkich. Mala Jazzy zaczela go glaskac a Jaxon tulił sie do swojego taty. Babcia i dziadek Justina patrzyli na nią. Wiem ze powstrzymywali sie od łez. Dopiero ją poznali wczoraj a juz mowią mi ze ją kochają. Moj tata przytulał mame do siebie podobnie jak Justin mnie.
-Dlatego ze...kocham was i za kazdym razem kiedy przytule tego pieska bedę przypominala sobie o tym jak mnie obdazyliscie miłoscią-jej proste slowa tamtego wieczora ruszyly chyba kazdego z nas. Widzialam to. Sama jęknelam gdy to uslyszalam. Justin zlapal mnie za reke. Mialam ochote sie rozplakac.
-Patrzcie pierwsza gwiazdka-pisnela Jazzmyn. Wszyscy podeszli do okna.
-Pomysl zyczenie Bieber-powiedziala Jess tuląc go do siebie. Trzymala go za łapke. Usmiechnelam sie.
-A ty o czym marzysz skarbie?-Justin wyszeptal mi prosto we wlosy caly czas trzymajac mnie w tali.
-Ja...-zaczelam-nie powiem bo sie nie spełni...-pisnelam jak dziecko.
-Oj Missy-zachichotał i zakryl mi oczy. Poczulam na sobie cos zimnego.
-Co to jest?-jeknelam otwierajac oczy. Zobaczylam na swojej szyi piekny pozlazacy naszyjnik z diamencikami.
-Serduszko-pisnelam. Pisalo na nim: Forever be mine pieknym pismem. Otworzylam je. Bylo tam nasze zdjęcie, jeszcze za czasow naszej przyjazni, zrobione przez Alfreda. Dokladnie to pamiętam. Caluje na nim Justina w policzek a on szczerzy sie zabawnie. Zachichotalam chwilowo po czym od razu moje oczy zamazaly sie lzami.
-Missy-przejąl sie Justin-nie podoba ci sie ? Przepraszam -przytulił mnie mocno.
-Jus-zasmialam sie troche. Odwrocilam sie w jego stronę. Popatrzylismy sie sobie w oczy. Wiedzialam ze wzrok kazdego w tym pokoju byl skierowany na nas. Cisza. Po moich policzkach płyną ciurkiem przezroczyste kropelki.
-Jest piekny...najlepszy prezent jaki moglam dostac-wyjąkałam. Otarl mi lze.
-To czemu placzesz ? Nienawidze kiedy placzesz to boli...-powiedzial calując mnie w policzek. Zarumienilam sie gdyz wszyscy to widzieli.
-To lzy szczescia. Wy nie zrozumiecie kobiet-wtracila sie Pattie. Popatrzyl sie na nia potem na mnie.
-No chodz tu-przyciagnelam go do siebie muskając jego usta.
-Dziekuje-szepnelam mu do ucha. Usmiechnal sie.
-Potem pogadamy-powiedzial pbejmujac mnie w pasie-a teraz czas ma prezenty dzieciaki-wykrzyknal. Zasmialam sie.
Pozniej przyszedl czas na wspolną kolacje. Wszyscy zlozyli sobie zyczenia. Dzieciaki odpakowaly prezenty. Śpiewalismy kolędy. Justin zaspiewal ze mną All I want For Christmas is You. Mielismy niezly ubaw.
-Wiecie jaką Missy umie robic pyszną szarlotke?-spytala Pattie. Rozmawialismy wlasnie o talentach.
-Oj przestan taka tam szarlotka...-zasmialam sie.
-No mowie powarznie-pozniej poprosila moją mame o pomoc w kuchni. Podobno przygotowaly cos specialnego. Ostatni dobrze sie dogadują. Bardzo mnie to cieszy.Jazzmyn bawila sie z Jessicą i Bieberkiem. Heh. Jaxon siedzial na moich kolanach. Chcialo mu sie spac.
-Jerremy ? Moze poloze go do lozka?-zapytalam biorąc chlopczyka na ręce.
-Bylbym ci wdzieczny-odpowiedzal. Ruszylam na gore. Polozylam malucha w kojcu. Tak slodko spał. Zaczelam spiewac mu kołysankę z dziecinstwa.
-Zaspiewaj mi Boyfriend nie chce spac-pisnał. Zachichotalam. Wzielam lezącą obok gitarę. Zaczelam brzdąkac i spiewac. Na poczatku robilam to tak by zabawic malego ale potem przypomniałam se dzien w ktorym wszystko sie tak na prawde zaczeło.
Idziesz z nami na koncert Missy ? Kogo? Lepiej zebys nie wiedziala, zobaczysz...If I was your boyfriend I'd never let you go...jego cialo, glos...Wszystko w porządku? Niezłe lądowanie...
-Missy ! Zyjesz ?!-nagle z zamyslenia wyrwał mnie przyjemny glos Justina. Otrząsnelam sie.
-Tak chyba tak...-wstalam z krzesla. Zauwazylam ze Jaxon juz spi. Nie mam pojecia jakim cudem ale nie przejmowalam sie tym.
-Musze sie przejsc...-powiedzialam w jego strone i wybieglam z pokoju. Wyszlam z domu nie zwarzajac na krzyki rodziny. Zalozylam na uszy sluchawki. Od razu wlaczyla mi sie piosenka nie kogo innego jak Justina. As Long As You Love Me. Przypomnialam sobie jak kiedys zaspiewal mi to w wywiadzie przez telefon. Wkurzylam sie wtedy na niego. Jeszcze bylismy przyjaciolmi. Poszlam w stronę miasta. Miliony swiatelek migotało na choinkach, wystawach. Rozgladalam sie wszedzie. Patrzylam na ludzi. Niektozy sie calowali, przytulali, skladali zyczenia, spiewali. Dzieci biegały cieszac sie kazdym platkiem sniegu.
-Swieta to niesamowity czas nie ?-uslyszalam za sobą ponownie ten sam glos.
-Chcialam byc sama-odwrocilam sie gwaltownie zażenowana.
-Myslalas ze dam ci samej chodzic w tak piekną noc ?-zapytal. jakby to bylo oczywiste. Rece mial schowane w kieszeni. Kaptur zalozony nq glowe i spodnie obciągniete na dol. Chodz nie widzialam jego twarzy wiedzialam ze to moj chlopak.
-Nie wiem-odparlam i poszlam dalej przed siebie.
-Missy co sie dzieje?-zlapal mnie za ramię ciagnac w.swoją stronę.
-Nic...chyba...-zciszylam swoj glos. Zlapal mnie za reke. Szlismy tak wzdloz ulicy. Zadne z nas sie nie odzywalo. Musialam cos powiedziec.
-Czasem zastanawiam sie co by sie stalo jakbys nie przyszedl tamtego wieczoru do tej knajpki. Jakbym nie poszla na twoj koncert i nie dala sie zaciagnsc na ten dach-wyszeptalam. Przed oczami przelecialy mi wszystkie chwile z mojego zycia do dzisiaj-nie jestem ciebie warta...prze ze mnie musiales narazac zycie z chlopakami...
-Nawet tak nie mysl!-warknal zciskajac mnie mocniej za rekę i przysuwajac do siebie jakby bał sie ze zaraz mu ucieknę.
-Ala to boli Justin-syknelam prubujac sie od niego uwolic. Odpuscil.
-Przepraszam-wyszeptal. Pomasowalam swoj nadgarstek.
-To ja zrobilem ?-spytal patrzac na zaczerwienione miejsce.
-Nie to znaczy tak...nie wazne-powiedzialam chowajac dlonie w kieszenie kurtki.
-Jak nie wazne ?! To ja ci zrobilem !-zlapal sie za glowe-poprostu tak boje sie ze juz mnie nie kochasz...-stanelam w miejscu jak zastygła. Odezwalam sie p paru sekundach.
-Ja...-podszedl tak ze stal na przeciwko mnie-jak ja moglabym cie nie kochac ?! -krzyknelam-chciales wiedziec co mi sie dzieje ?! Powiedzialam ci ! Tak Justin boje sie ze moge cie stracic ! Boje sie ze pewnego dnia obudze sie i dostanę komunikat ze nie zyjesz ! Devils bedą szukali zemsty sa silniejsi niz myslisz Justin ! Ah-zlapalam sie za glowe-znalazlam dzisiaj twojego facebooka nie chcialam psuc dnia wiec nie wspomnialam mowiles mi ze mam na nieho nie patrzec. Ufalam ci. Ale pewna osoa powiedziala mi ze musze to zobaczyc. I wiesz co tam znalazlam ?! -popatrzyl sie na mnie szeroko otwartymi oczmi-napisales ze zalujesz wszystkiego i chcesz do nich wrocic spedzac z nimi o wiele wiecej czasu ze sa dla ciebie wszystkim ! A ja ?! Ja juz sie nie licze ?! To wszystko jest jak sen...moje zycie to byl kiedys koszmar...nie chce by znow sie to stało...-podeszlam do niego i uderzalam lekko w dlonmi s jego klatke piersiową-to jest najwspanialszy sen jaki mialam nie budz mnie nie budz Justin prosze...-załkałam wtulajac sie w niego. Byl w szoku wiedzialam to. Znalam go jak nikt inny.
-Dlaczego mnie nie obejmujesz ?-spytalam cala w łzach.
-Mowilem ci. Nie chcialem bys to wszystko widziala...to bylo dla twego dobra...Missy czemus to zrobila ?-zajakal odsuwajac mnie od siebie-to jest korespondencja miedzy mną a Belieberkami. To jest odrębna sprawa...-dotknąl swojego czoła.
-Justin...to ty napisales tam ze tylko one sie liczą...ja powinnam byc na ciebie wkurzona-wyzucilam rece w powietrze.
-Nie liczą sie tylko one-syknąl odwracajac glowe-one byly i sa ze mną od zawsze...nalezy im sie moja wdziecznosc...-powiedzial podnosząc ton.
-Nie mial bys ich gdybs nie byl slawny. One kochają to co widza w mediach Justin. Nie znają ciebie. A ja znam. Kochaja twoją umiesnioną klatę, styl, Jereego...-usmiechnal sie.
-To zabawne?-zapytalam.
-One sa i beda dla mnie...sa tylko moje-powiedzial.powarznie.
-Nie no nie wierze odzucasz mnie dla milionow dziewczyn ktorych i tak nie bedziesz mial!-wydarlam sie-czy one byly przy tobie gdy plakales nocami i dniami przez hejterow czy prasę ?! Czy byly...ah co ja bede sie wysilac. To koniec Justin ! Tak jak chciales mozesz teraz zając sie swoimi dziewczynami, milosciami zycia.-wużuciłam ręce w powietrze i ruszylam przed siebie.
-Missy nie to chcialem powiedziec czekaj zle mnie zrozumialas !-krzykna biegnac za mną. Niestety mnie dopadł.
-Kocham cie-wyszeptal.
-Zostaw mnie!-warknelam wysfobadzając sie od niego-wlasnie mi pokazales jak ! Koniec ! Nie rozumiesz ?! -wykrzyknelam. Poczulam wibracje w telefonie.

......

-Czekaj-zatrzymalam Aque jedna ręką. Weszlismy do gabinetu Stivena. Podeszlam szybkim krokiem do jego biurka i zaczelam przeszukiwac wszystkie szafki.
-Gdzie on jest?-zaczelam gorączkowo przezucac wszystkie rzeczy-jest-podnioslam swojego iPhona. Lezal pod stertą papierów.
-Oh kochany telefonik-przytulilam go do siebie-Aqua sie na mnie dziwnie popatrzyla.
-Co ty robisz?-spytala widocznie rozbawiona.
-Jestem uzalezniona-zasmiala sie.
-Wlasnie widze. Od telefonu ja nie moge-zlapala sie za glowe.
-Haha nie od telefonu haha ale od Justina i musze sie z nim skontaktowac. Oby działał. Kurde bo jak nie to zwariuje. Jeden dzien moge wytrzymac ale wiecej bez niego nie przezylam...-właczylam telefon-alleluja !-wrzasnelam.
-Ej Missy...-zaczela Aqua.
-Czekaj juz wybieram numer. Justin gdzie jest Justin...jest-zadzwoniłam.
-Ale Missy...
-Cicho!-zganilam go. Uslyszalam w telefonie:brak zasiegu-ze co?!
-Probowalam ci,powiedziec. Tu nigdzie nie ma zasiegu chyba ze...jest jedno miejsce to znaczy budynek ale to w chuj daleko-machnela ręką.
-No co ty powiesz...cholera-wsunelam sprzęt do stanika-idziemy tam...
-To nie bezpieczne...-powiedziala cicho.
-Haha jak to ?
-Musisz wejsc na sama gore a poza tym tam sie kręcą podobno jakies typki podejrzane. Lepiej byc tu u Stivena niz u nich-wziela mnie za reke.
-Ale to chyba tylko jego teren tak ?-doppytalam sie.
-Taa ale oni sie zbuntowali i z uwagi na to ze z tad nie ma wyjscia kręcą sie po okolicy-zamarlam. Gdyby nie Stiven to by mnie zlapali tamtej nocy. Co ja wygaduje ? Pewnie nie są gorsi od niego.
-Nie mam duzo czasu musimy isc-ponaglała mnie.
-Okey tylko-wzielam z jego biurka paczke fajek komentując-...oh Stiven mi wszystko wolno...-usmiechnelam sie sama do siebie i poszłyśmy w strone wyjscia.
-A panienki gdzie sie wybierają?-uslyszalam glos jakiegos kolesia.
-To ten glupi. Rob to co ja-szepnela do mnie Aqua.
-Wiesz Duży tak bardzo jest nam zle tutaj. Potrzebuje powietrza duszno mi-padla na moje ramiona. Cudem ją zlapalam.
-Ona zemdlala. Chyba nie chcesz miec nieprzyjemnosci u Devila hmm? Wiesz bo jak cos jej sie stanie...-zaczelam. Zobaczylam ze Aqua pokazuje mi kciuka na znak ze niezle to rozegralam.
-No nie chce...-powiedzial zmieszany.
-No wlasnie a wiesz co,on moze zrobic. Lepiej pusc nas na ten spacer...-dopowiedzialam.
-No dobrze idzcie ale macie wrocic przed przyjazdem pana-powstrzymywalam sie od smiechu. Wyszlysmy pędęm z domu. Wsiadłysmy do jakiejs terenówki.
-Macie wrocic przed przyjazdem pana-nasladowalam duzego. Aqua sie zasmiala. Wyjelam z kieszeni paczke papierosow ktorą zarąbalam od Stivena. Zasmialam sie w duchu. Wyjelam jedną.
-Chcesz ?-spytalam zapalając koncowke i zaciągajac sie do pluc-dawno nie czulam tego-usmiechnelam sie.
-Nie dzieki-powiedziala. Jechalysmy-albo daj-zucila w moją strone.
-Na pewno?-dopytalam sie na wszelki wypadek. Przytaknela-no dobra-dalam jej. Zaciagnela sie i zaczela kaszlec. Zasmialam sie.
-A nie mowilam? Czekaj-siegnelam do tylu by zobaczyc czy jest cos do picia-nie udus sie-powiedzialam i dalam jej jakąs wode. Wypila ją jednym chlustem.
-Moze daj mi to-wskazalam na fajkę.
-Nie-znow kaszlnela.
-Zrob to przez zęby bedzie ci latwiej. Mniejszą iloscią dymu jak na początek-zrobila tak. Zaklaskalam jej ale potem sie zreflektowalam ze to nie dobre-eee nie wolno ci
-Sama mi dałas-zasmialysmy sie-jestesmy na miejscu-wyszlysmy z auta. Zauwazylam budynek. Hmm niezle sie uządzili.
-Chodz. Sprobujemy z nimi zagadac. Nic nie rob glupiego-powiedziala. Poszlam za nią. Zapukałysmy do drzwi. Otworzyl wysoki facet. Umieśniony. Przyprowadzal mnie o nieprzyjemne dreszcze strachu.
-Heeej-machnelam ręką-jestem Missy...Melissa Victorie Brown a to jest....-przerwal mi.
-Wiemy kim jestescie chodzcie za mną-polecil wskazujac na drzwi. Zawachalysmy sie.
-Im nie mozna ufac-szepnela do mnie Aqua.
-Chciecie sie z tad wydostac czy nie ?!-warknął.
-Dobra-pociagnelam za soba nową kolezake i weszlysmy do ciemnego pomieszczenia. Szlismy powoli. Co raz potykalam sie o jakies kamienie.
-Jak chcecie mozecie tu zostac, Devils was tu nie znajdą. Moj pan przyjdzie wieczorem-wepchnal nas do jakiegos pomieszczenia. Zamknal nas na klucz.
-Cholera ! Swietnie ! Dzieki za propozycje i mozliwosc wyboru !-uderzylam w drzwi ale pozalowalam tego od razu bo reka mi zdretwiala. Usiadlam obok Aqua'y.
-Mowilam by im nie ufac ale ty musisz zawsze stawic na swoim!-warknela.
-No popatrz na to z innej strony. Moge ci dokonczyc opowiadanie co sie działo w tę wigilie jak zadzwonil mi telefon-zciszylam swoj glos.
-No dobra gadaj...-szepnela. Polozylam ją na swojej piersi.
-Przypominasz mi z charakteru Jessice-powiedzialam przypominajac se ją.
-Tak ? Jaka ona jest ?-zapytala cicho wtulajac sie we mnie. W tamtym momenice wiedzialam ze musze ją chronic i wydostane ją z tad mimo wszystko.
-A wiec...

czytasz=komentujesz

i jest 20 ;* dziękuję że czytacie <3 mam nadzieję że sie podobało i proszę o szczerą opinię w komentarzu co się wam podobało...
Tagi: chapter20
14.06.2013 o godz. 11:44

Obejrzyjcie to do końca...
Smutno mi sie zrobiło nie powiem że nie...
Łza mi sie zakręciła w oku...
Nie nastawiajcie się do tego źle...

włącz
Tagi: bvcbcv
10.06.2013 o godz. 13:57

#IMAGINE:

*jesteś na M&G u Justina, jest twoja kolej, Justin się odwraca patrzy na ciebie przez chwilę*
Justin:Jesteś aniołem ?
You:Nie czemu? *śmiejesz się, obejmuje cie a wasze twarze prawie się stykają*
Justin:To dlaczego musisz być taka piękna ?
Tagi: jkhk
10.06.2013 o godz. 13:36

#IMAGINE:

Interviever: (T.I) twoja fanka napisała na swoim tt :"czy może być ktoś bardziej rąbnięty niż @justinbieber ? xD "...
Justin:

Interviever: Czy to chodziło o tamtą sytuację na m&g ?
Justin: Tak...pocałowałem ją...jakoś tak wyszło. Ma takie całuśne usta...
Tagi: bcv
10.06.2013 o godz. 13:22

#IMAGINE:

*rozmawiasz z Justinem przez kamerkę internetową, Justin jest w trasie a ty zostałaś bo musisz napisać ważny egzamin*
You:Justin obleje to bez ciebie...
Justin:Moja miłość będzie przy tobie
Tagi: kl][
10.06.2013 o godz. 13:15

#IMAGINE:

You: Nie ! Nie będę bawiła się z Jerrym !
Justin:
Tagi: mjjhm
10.06.2013 o godz. 13:13

#IMAGINE:

*jesteś z Justinem w sklepie z ubraniami chcesz kupić sukienkę*
You:Justin przynieś mi coś ładnego
*Justin idzie i wraca z seksowną bielizną*
You: Oh naprawdę ?
*patrzysz na niego podirytowana*
Justin: Tak
Tagi: ghfh
10.06.2013 o godz. 12:50